czwartek, 10 lipca 2025

Recenzja Azure Emote „Cryptic Aura”

 

Azure Emote

„Cryptic Aura”

Testimony Records 2025

Po raz czwarty Azure Emote stanął na wysokości zadania i zaprezentował awangardową wersję death metalu przy użyciu dość szerokiego wachlarza instrumentów. Nic specjalnie nowego na temat tego wydawnictwa powiedzieć się nie da, bo tego typu płyt sporo uzbierało się od lat dziewięćdziesiątych poprzedniego stulecia. To dziesięć numerów stanowiących fuzję różnych gatunków metalowego grania. Suną one w stale zmieniającym się tempie przy wykorzystaniu przeróżnych form kostkowania. Amerykanie wplatają w to znaczną ilość elementów symfonicznych, elektronicznych czy wręcz jazzowych, a także oprócz soczystych growli trochę kobiecych głosów czy chóralnych śpiewów. Najnowsza propozycja od Azure Emote jest jak „sałatka warzywna”, bo jej skład jest przebogaty. Pomieszane style muzyczne na śmierć metalowym fundamencie, które zebrane do kupy częstują nas kosmicznymi pływami, brutalnymi atakami i sentymentalnymi motywami, a wszystko okraszone saksofonem, skrzypcami, syntezatorem i różnej maści samplami. Momentami jawi się to jako klimatyczny decior, w innych chwilach jako telewizyjne, gotycko-rockowe wypociny, innym razem jako próba industrialnego najazdu wrogów ziemi z Marsa, a kiedy indziej jako dziwna, zmetalizowana improwizacja. Modernistyczna muzyka, która nie jest pozbawiona sensu i skonstruowana jest z pomysłem, a i braku talentu temu sekstetowi nie można zarzucić. Niestety jak dla mnie w tej „sałatce” ktoś przesadził z „majonezem”, co spowodowało, że rozbolał mnie brzuch, a poza tym wszystkie składniki nazbyt się pomieszały, przez co przekształciły się w jedną i bezsmakową masę. Album, który podąża w niewiadomym kierunku i będący jedynie eklektycznym eksperymentem bez szczególnego wyrazu. Dwa razy przesłuchałem i zmęczony do kosza wyjebałem.

shub niggurath




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz