Beleth’s
Trumpet
„Chapel
Of Bones”
Dominance Of Darkness 2025
To
młoda brygada na fińskiej scenie black metalowej, bo powstała zaledwie dwa lata
temu i po objawieniu się światu w 2024 roku poprzez wydanie demosa, ostro
zabrała się do roboty i pierwszego lipca opublikuje debiutancki album „Chapel
Of Bones”. Dominance Of Darkness wypuści jego wersję na plastiku i wosku, a
Korpituli Produktions zajmie się rozpowszechnianiem tego materiału na kasecie.
Jedyneczka Beleth’s Trumpet to siedem kawałków, które sypią śniegiem przez 42
minuty w mieszanym stylu. W tych posępniejszych partiach, które stanowią jakąś
połowę tej płyty Finowie bujają bestialsko i w zdecydowanym tonie rozprawiają
się z dobrem wszelakim. To mroczne riffy, które suną w średnim tempie i tylko niekiedy
zrywają się do szybszych uderzeń, ale ich mroczny charakter mocno mi zalatuje
norweszczyzną. Druga część tutejszych kompozycji to zimne tremolo, które zdrowo
sieją melodyjne nuty, lecz nie są to cukierkowe czy folkowe melodie, w które
idzie niejedna fińska kapela. Na szczęście ten kwartet nie ma zamiłowania do
cepelii i słodkości. Stawia na chmurne chwytliwości lekko posypane diaboliczną
nostalgią, które podbijają ponurość tych antagonistycznie stojących wobec nich
i budzących grozę, nieprzystępnych akordów. Twórczość Beleth’s Trumpet to
poprawnie skomponowany i odegrany black metal, który oparty jest o drugofalowe
wzorce i zupełnie nie sili się na modernistyczne udziwnienia. Płynie cierpliwie
przed siebie pokrywając szronem i nieprzyjazną atmosferą. Wygenerowany przez
zimne i szorstkie gitary, zagęszczone wyraźnym basem i wycofaną perkusją. Rzecz
jasna wszystkiemu towarzyszą rasowe wokale i za nie, niejakiemu Morbid
Skullfukker’owi, należy się wyróżnienie, gdyż z jego gardła wydobywają się naprawdę
nieprzychylne wszystkiemu co żyje aroganckie wrzaski o wzorcowej barwie. Typowy
black metal o surowym usposobieniu i delikatnej melodyjności, ale wart uwagi.
shub
niggurath

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz