sobota, 26 lipca 2025

Recenzja Gravewitch „Gravewitch”

 

Gravewitch

„Gravewitch”

Rock Sun Rec. 2025

Gravewitch skusił mnie do odsłuchu swojego drugiego albumu tylko i wyłącznie swoją nazwą. Fajna. Wcześniejszych nagrań nie znałem, okładka też niczym szczególnym się nie popisuje, bardziej bym powiedział, że zniechęca niż motywuje, ale jednak w to wszedłem. Bo czasem na chybił – trafił można jednak „.trafić”. W tym przypadku, niekoniecznie. Gravewitch to Amerykanie grający black metal z odrobiną thrashowego zacięcia. Jako iż Jankesi w black nie umiom, nie liczyłem tu na fajerwerki, i takowe faktycznie na niebie się nie pojawiły. To, co możemy usłyszeć na ich albumie numer dwa, to trochę oklepanych, słyszanych milion razy melodii, chwilami wręcz bolesnych dla uszu i duszy. Bardzo często wspominam w swoich recenzjach o „piance rozporowej”, czyli fragmentach będących swojego rodzaju wstawką między faktycznie interesującymi riffami. Nie powiem, że całość „Gravewitch” jest takim rozpychaczem, bo kilka wpadających w ucho, zwłaszcza bardziej podatnym na mainstreamową melodię ludzikom, motywów da się na tym albumie znaleźć. Należą one jednak do zdecydowanej mniejszości. Mimo, iż Amerykanie bardzo się starają, to powyżej chuja nie udaje im się podskoczyć. Czy coś przemawia na ich korzyść? Na pewno nie da się powiedzieć, by kogokolwiek kopiowali. Z tym, że nie jestem pewny, czy nie chcą, czy po prostu nie potrafią. Jest to granie w stylu drugiej fali, trochę szwedzkie, trochę norweskie, ale przede wszystkim cieniem kładzie się na nich zamorski styl kopiowania tychże. Czyli średniej jakości imitacja. Mocno nudna i nijaka, tak naprawdę jednym uchem wpadająca, by zaraz wylecieć z głowy drugą stroną. Pod względem brzmieniowym niby wszystko się zgadza. Powiedziałbym, że właśnie w tym aspekcie ów thrash jest najbardziej wyrazisty, a taki „White City Devil” jest nawet niezłym kawałkiem. I gdyby reszta albumu przynajmniej mu dorównywała, mógłbym powiedzieć, że to przyzwoity album. Niestety, przeważająca większość płyty przy drugim okrążeniu mocno męczy. Jak ktoś ma za dużo wolnego czasu, to może sobie te nagrania sprawdzić, może mu się spodobają bardziej niż mi. Uważam jednak, że to strata czasu.

- jesusatan




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz