Gravewitch
„Gravewitch”
Rock Sun Rec. 2025
Gravewitch skusił mnie do odsłuchu swojego drugiego
albumu tylko i wyłącznie swoją nazwą. Fajna. Wcześniejszych nagrań nie znałem,
okładka też niczym szczególnym się nie popisuje, bardziej bym powiedział, że zniechęca
niż motywuje, ale jednak w to wszedłem. Bo czasem na chybił – trafił można
jednak „.trafić”. W tym przypadku, niekoniecznie. Gravewitch to Amerykanie
grający black metal z odrobiną thrashowego zacięcia. Jako iż Jankesi w black
nie umiom, nie liczyłem tu na fajerwerki, i takowe faktycznie na niebie się nie
pojawiły. To, co możemy usłyszeć na ich albumie numer dwa, to trochę
oklepanych, słyszanych milion razy melodii, chwilami wręcz bolesnych dla uszu i
duszy. Bardzo często wspominam w swoich recenzjach o „piance rozporowej”, czyli
fragmentach będących swojego rodzaju wstawką między faktycznie interesującymi
riffami. Nie powiem, że całość „Gravewitch” jest takim rozpychaczem, bo kilka
wpadających w ucho, zwłaszcza bardziej podatnym na mainstreamową melodię
ludzikom, motywów da się na tym albumie znaleźć. Należą one jednak do
zdecydowanej mniejszości. Mimo, iż Amerykanie bardzo się starają, to powyżej
chuja nie udaje im się podskoczyć. Czy coś przemawia na ich korzyść? Na pewno
nie da się powiedzieć, by kogokolwiek kopiowali. Z tym, że nie jestem pewny,
czy nie chcą, czy po prostu nie potrafią. Jest to granie w stylu drugiej fali,
trochę szwedzkie, trochę norweskie, ale przede wszystkim cieniem kładzie się na
nich zamorski styl kopiowania tychże. Czyli średniej jakości imitacja. Mocno
nudna i nijaka, tak naprawdę jednym uchem wpadająca, by zaraz wylecieć z głowy
drugą stroną. Pod względem brzmieniowym niby wszystko się zgadza.
Powiedziałbym, że właśnie w tym aspekcie ów thrash jest najbardziej wyrazisty,
a taki „White City Devil” jest nawet niezłym kawałkiem. I gdyby reszta albumu
przynajmniej mu dorównywała, mógłbym powiedzieć, że to przyzwoity album. Niestety,
przeważająca większość płyty przy drugim okrążeniu mocno męczy. Jak ktoś ma za
dużo wolnego czasu, to może sobie te nagrania sprawdzić, może mu się spodobają
bardziej niż mi. Uważam jednak, że to strata czasu.
-
jesusatan

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz