Lex Talionis
„The Initiation”
Iron, Blood and Death Corporation 2025
„Lex Talionis” najbardziej kojarzy mi się oczywiście
z drugą płytą Acheron. Nie wiem, czy stanowi ona genezę nazwy, którą przyjęli
sobie Chilijczycy, czy też może zaczerpnęli ją bezpośrednio ze źródłowego
znaczenia tych biblijnych słów. Muzycznie bowiem te dwa zespoły niewiele mają
wspólnego, co początkowo podejrzewałem. Panowie z Ameryki Południowej, na
swojej debiutanckiej EP-ce, zawierającej cztery numery oraz bonusowo fragment
występu na żywo, prezentują bardziej agresywne podejście do black metalu.
Zdecydowanie bardziej sięgające też po wpływy skandynawskie, zwłaszcza pod wczesny
Nifelheim, z charakterystyczną dla Szwedów, tnącą niczym skalpel po
nadgarstkach melodią. Na wydawnictwie tym znajdziemy pięć kompozycji, wszystkie
utrzymane w tempie konkretnym, bogate we wściekłe riffy i równie wkurwione
wokale, wypluwające teksty z manierą obłąkanego maniaka. Jednocześnie niezwykle
łatwo wpadające w ucho za sprawą płynących niczym górski, szalejący potok,
melodii. Chwilami nawet powiedziałbym, że muzyka Lex Talionis zahacza kapkę o
mistrzów melodyjnego kolażu black i death metalu z Dissection (numer tytułowy),
w innych momentach dość mocno odczuwam wibracje belgijskiego Possession (weźmy
choćby pod lupę ten charakterystycznie motoryczny riff w „Triumph of Darkness”).
Porównania, porównania… Jeśli odstawić je na bok, przyznać trzeba, że trójka z
Los Rios potrafi wypluć z siebie sporo jadu, ale nie w sposób prymitywny, a z
zachowaniem wszelkich zasad estetyki. Tutaj nie ma szaleństwa dla zasady. Ono,
owszem, jest obecne, ale jakby mocno trzymane w ryzach, i całkowicie
kontrolowane. Sposób w jaki panowie budują swoje kompozycje jest bardzo spójny,
logiczny i niezwykle wciągający. Nie jest to muzyka, która wymaga od słuchacza
wytrwałości czy jakichś przemyśleń. Tutaj wszystko wyrzygane jest prosto w
twarz, i, wierzcie mi, każdy maniak black metalu taką treść żołądkową przyjmie
z zachwytem. Nie będę się nad tą EP-ka rozpisywał ponad miarę, ale powiem wam,
że koleś z Iron, Blood and Death Corporation na gruncie południowoamerykańskim
wyłapuje naprawdę same konkrety, więc jeśli tamtejsza scena jest wam bliska, to
sięgajcie po Lex Talionis, jak i inne wydawnictwa labelu, bez najmniejszego
wahania. Warto, bo to sól tamtej ziemi.
-
jesusatan

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz