sobota, 12 lipca 2025

Recenzja Pestifer „Ravaging Fury”

 

Pestifer

„Ravaging Fury”

Iron, Blood And Death Corporation 2025

Portugalski Pestifer istnieje od 2000 roku, ale dopiero po siedemnastu latach wydał swój debiutancki krążek „Execration Diatribes”. Po ośmiu latach przerwy przyszedł czas na kolejny, który od piątego kwietnia dostępny jest w różnych centrach dystrybucji. Jeśli jeszcze go nie słyszeliście, albo nie znacie tej kapeli, to musicie wiedzieć, że gra ona czysty, staroszkolny death metal, który mocno może się kojarzyć z dokonaniami Sinister czy Vader. To szybka i brutalna muzyka, która nieustannie zsyła na swoich słuchaczy rzęsisty, piekielny deszcz riffów. Ich masywność w połączeniu z wżerającymi się w czaszkę, wysokotonowymi zagrywkami i dzikimi solówkami, poraża intensywnością, której akceleratorem jest rzecz jasna sekcja rytmiczna oraz stanowczo artykułujące teksty gardłowe growle. Gęste akordy, prą ostro do przodu i nie mają w zwyczaju zbyt często zwalniać. Ustawicznie sypią mistycznie zabarwionym kostkowaniem o zwartej strukturze, z której okresowo wyłaniają się uwierające tremolo, przeistaczające się w nerwowe ścinki gitarowe à la Morbid Angel. Panowie potrafią również skrajnie zbrutalizować swoje kompozycje, udając się w rejony bliskie Incantation czy Hate Eternal. Nieustannie ich poczynaniom towarzyszy diabeł, którego oddech wyraźnie zainfekował „Ravaging Fury”. Na uwagę zasługuje precyzyjna gra Portugalczyków, którą opanowali w tym gatunku do perfekcji i z dokładnością do jednego mikrona składają swoje nuty. Rodzi to w wręcz aptekarski sposób skonstruowaną gędźbę nie tylko na wiosłach, bo i basiście, a zwłaszcza perkusiście należą się pokłony, bo wali po garach perfekcyjnie. Pestifer nagrał bardzo dobry technicznie album, który przez ponad pół godziny zalewa skażoną mrokiem miksturą i rzuca zaklęcia. Idealnie wyprodukowany tak, aby nie uronić ani jednej jego potwornej nuty. Fani lat dziewięćdziesiątych i wcześniej wymienionych kapel powinni mieć go w swojej kolekcji.

shub niggurath




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz