Affliction
Vector
„Contra
Hominen”
Iron Bonehead 2025
Ależ tutaj mamy
tornado! Affliction Vector to włoski duet muzyków
udzielających się wcześniej w formacjach, których nazwy i tak pewnie większości
z was nic nie powiedzą. Zresztą w kontekście debiutanckiego pod nowym szyldem
albumu są one nieistotne. Pisząc o debiucie, mam na myśli jego pełen wymiar, bo
wcześniej ukazała się jeszcze EP-ka zespołu, której słyszeć mi nie było dane, a
co na pewno nadrobię, i to biegusiem. „Contra Nominen” rozpoczyna się zagraną na pianinie melodią z
pozytywki, ale kto się spodziewa melancholii, albo doomowego smucenia, ten
bardzo szybko zostaje sprowadzony na ziemię. W zasadzie to o nią ciśnięty, bo
Włosi wchodzą a kopa, na pełnej pizdzie, i jeśli nie liczyć krótkich instrumentalnych
przerywników, nie spuszczają z tonu przez niemal pół godziny. Mieszanka death i
black metalu w ich wykonaniu to prawdziwa burza, niepohamowany żywioł, który
niszczy wszystko na swojej drodze, chaos ledwo dający się utrzymać przez
muzyków w ryzach. Myślę, że najbardziej zobrazuje te nagrania bezpośrednie
porównanie, którego słuchając tej pożerającej wszechświat nawałnicy nie sposób
uniknąć. Jeśli połączycie ze sobą, co samo z siebie już wydaje się zadaniem
niewyobrażalnym, intensywność Teitanblood, wściekłe riffowanie Omegavortex i moc
Concrete Winds, to jesteście dokładnie tam, gdzie być powinniście. Affliction
Vector łączą ze sobą absolutnie niemelodyjne, tworzone chyba dość
spontanicznie, a jednocześnie płynnie się zazębiające harmonie w taki sposób,
że nie sposób nie dostać zawrotów głowy albo eksplodować od środka, bowiem
gdyby nie wspomniane wcześniej interludia, to można by zapomnieć, że po wdechu
należy zrobić wydech. To, co dzieje się na tym albumie to jest czysty
rozpierdol, rozpędzony do granic możliwości buldożer, którego ogarnięcie na
pewno nie będzie dane każdemu. A co najważniejsze, całość brzmi na tyle selektywnie,
że nic w tej teoretycznej ścianie dźwięku nie ginie. Jeśli macie na półce trzy
wyżej wymienione zespoły, to „Contra Hominen” możecie kupować w ciemno, żeby
nie psuć sobie dziewiczego odsłuchu z fizycznego nośnika. Gwarantuję
stuprocentową satysfakcję graniczącą z ekstazą. A jeśli ktoś poczuje się
zawiedziony, to może przyjść, urwać mi łeb i naszczać do szyi.
-
jesusatan

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz