The
Risen Dread
„Death
From Above”
Time To Kill Records 2025
The
Risen Dread to kapela, która zapewne jest dobrze znana fanom takich grup jak
chociażby Decapitated czy The Lamb Of God. Pochodzi ona z Irlandii, gdzie
powstała w 2018 roku i właśnie wydaje swój drugi album. Dlaczego wspomniałem o
wyżej wymienionych grupach? Ano dlatego, że ta czwórka Irlandczyków gra groove
metal z elementami metalcore’a. Mnie „Death From Above” niczym szczególnym nie
zaskakuje. Z mojego punktu widzenia jest to typowe granie w tym gatunku, które
płynie wartko, ale potrafi zmienić nagle tempo i kierunek. To szereg
gwałtownych riffów o death i thrash metalowym charakterze, w które czasami
wkraczają bardziej skoczne akordy lub nieco wirtuozerskie, wysokotonowe
zagrywki, będące czymś w rodzaju spazmatycznych czy też nadpobudliwych tremolo.
Muza od The Risen Dread jest technicznie i brzmieniowo nienaganna. Siecze ostro,
ale melodyjnymi akordami także lubi od czasu do czasu pobujać, a i ciekawą
solówką poczęstować. Panowie w tym co robią są skuteczni atakując agresywnymi
nutami, które walą z pełną siłą, aby przerwać na chwilę i uderzyć znowu.
Wydawnictwo zarejestrowane czyściutko i wygenerowane na gęstych, o
„metalicznej” barwie gitarach, muskularnym basie i ciężkiej perkusji, której
triggery brzmią wzorcowo. Jedynym minusem wydaje się być wokal, bo Marco Feltrin
dusi się choć nie musi. Ja postawiłbym tu na głębsze growle niż obecne tu mocno
hardcore’owe wrzaski. Płyta oferuje dużo intensywnego kostkowania, wkręcających
się d-beatów i pokaźną ilość technicznych zawijasów. Bardzo ekspresyjna i
energiczna napierdalanka o przemyślanej budowie. Nie dla mnie, ale ci, którzy
lubią takie chuligańskie i jednocześnie chwytliwe granie, niech sprawdzają.
shub
niggurath

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz