wtorek, 10 czerwca 2025

Recenzja Prymityw „Ślad Przeszłości / Hymn Potępieńczych Widm”

 

Prymityw

„Ślad Przeszłości / Hymn Potępieńczych Widm”

Under the Sign of Garazel 2025

Pod nazwą Prymityw kryje się niejaki Parasitus, który jest sobie w tym projekcie sterem, żeglarzem i okrętem. Chłop działa na scenie już ponad dziesięć lat, i zdążył zarejestrować demówkę oraz dwie EP-ki, które to wznawia właśnie na srebrnym dysku Under the Sign of Garazel. Rzeczona nazwa obiła mi się kiedyś o uszy, lecz nie zapadła jakoś szczególnie w pamięć. Myślę zresztą, że po kilkukrotnym wysłuchaniu tych dwóch sesji nagraniowych, ów stan rzeczy jakoś szczególnie się nie zmieni. Powód takiego obrotu sprawy jest bardzo prosty. Prymityw, to, jak nazwa sugeruje, dość prymitywny black metal, który tak naprawdę niczym szczególnym się nie wyróżnia. Nie znajdziemy tutaj bowiem kompletnie niczego, co nie zostałoby już wcześnie zagrane. Owszem, jeśli lubujemy się w staroszkolnym, surowym black metalu z lekkim punkowym podszyciem, to to wydawnictwo może nas zainteresować, bowiem taką muzyką para się Parasitus. Te dwie, trwające prawie czterdzieści minut EP-ki, to w takim przypadku wszystko, czego nam do szczęścia potrzebne. Pod warunkiem, że nie jesteśmy specjalnie wymagający. Pod względem samej formuły nie ma się do czego przyczepić. Mamy tutaj głównie średnie, i nieco szybsze tempa, kompozycje oparte na kilku chwytach przywodzących na myśl wczesne lata dziewięćdziesiąte i rodzącą się w tamtym okresie w rejonach skandynawskich surowiznę. Żadnych klawiszy, kobiecych zaśpiewów czy hipnotycznych dysonansów. Jedynymi przerwami w których możemy nieco oczyścić płuca z wszechobecnej siarki są akustyczne przerywniki (w tym intro / outro) o charakterze leśno-folkowym. Reszta to wspomniana już przed chwilą klasyka. Brzmi to poprawnie (czytaj: garażowo), w ogólnym rozrachunku nawet nie nudzi, ale też i specjalnie nie porywa. Niczym nie zachwyca też wokal, będący solidnym, blackmetalowy charczeniem, jak nie trudno się domyśleć, w naszym języku narodowym. Patrząc na to wydawnictwo czysto obiektywnie, uważam, że skierowane jest ono do bardzo wąskiej grupy odbiorców, którzy to ową odmianą black metalu żyją i wciągają nosem wszystko, co się w jej ramach ukazuje. Nie powiem, że osobiście w prostocie nie gustuję, wręcz przeciwnie. Obecnie jest jednak na rynku zdecydowanie więcej pozycji wartych większej uwagi, a doba ma, niestety, tylko dwadzieścia cztery godziny. Chcecie zatem, to sprawdzajcie, bo część z was zapewne znajdzie ten materiał wartościowym. W moich oczach kompilacja ta jest solidna. Tylko tyle, i aż tyle.

- jesusatan




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz