Thanatorean
„Ekstasis of Subterranean
Currents”
I, Voidhanger Rec. 2025
Mimo iż Thanatorean to nowy twór na scenie death /
black metalowej, odpowiedzialni za niego muzycy sroce spod ogona bynajmniej nie
wypadli. Materiał na debiutancki krążek skomponowany został w całości przez
K.M., multiinstrumentalistę odpowiedzialnego za Ars Magna Umbrae, który do
współpracy zaprosił sobie gardłowego Cultum Interitum. Zatem, nim jeszcze
odpaliłem „Ekstasis of Subterranean Currents”, byłem pewny, że ta współpraca
musiała zaowocować czymś ponadprzeciętnym. I tak w rzeczy samej jest.
Debiutancki krążek duetu to niezwykle gęsty, ale i barwny amalgamat death i
black metalu. Daleko co prawda tym kompozycjom do awangardy, którą
przesiąknięte są krążki Ars Magna Umbrae, jednak sposób łączenia kropek jest w
przypadku Thanatorean nie mniej ciekawy. Na pierwszy rzut ucha, można by
powiedzieć, że to kolejny album z gatunku gruzowego, gdzie poza gorącą, lepką
smołą i odorem siarki niewiele nas zaskoczy. Wystarczy jednak kilka chwil,
byśmy całkowicie zmienili o nim zdanie. Największą zaleta tych nagrań jest ich
różnorodność i niepowtarzalny nastrój. W klimat prawdziwie katakumbowy, gdzie
panuje odór śmierci i zgnilizna na wzór choćby szkoły z Antypodów albo Kanady,
panowie wpletli wiele harmonii mogących kojarzyć się ze stylem francuskim czy
nawet islandzkim. Przy maksymalnej duchocie, muzycy nie stronią od rozwiązań
nieco schizoidalnych i obłąkanych, a także pojawiających się miejscami
narkotycznych dysonansów. Stara szkoła idealnie miesza się tutaj z inspiracjami
znacznie młodszymi, tworząc naprawdę wciągający i uzależniający amalgamat.
Ciągłe zmiany tempa, prawie funeral doom’owe zwolnienia kontrastowane mocnym
wciśnięciem pedału gazu, towarzyszące temu grobowe growle przeplatane jękami,
krzykami, zaskakujące fragmenty wyciszające, budujące atmosferę wyczekiwania i
niepokoju, to wszystko zostało na tym krążku niesamowicie poukładane w obraz,
który jednocześnie przeraża i zachwyca swoim dostojeństwem. „Ekstasis of
Subterranean Currents” to nagrania, których z każdym odsłucham chce się
doświadczać bardziej, coraz głębiej, by wdarły się do naszego umysłu i
ostatecznie rozerwały go na strzępy. K.M. i E po raz kolejny udowodnili, że są
jednymi z bardziej utalentowanych muzyków młodszego pokolenia. Sięgajcie po ten
debiut, bo to naprawdę mocna rzecz.
-
jesusatan

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz