wtorek, 24 czerwca 2025

Recenzja Helheim „HrabnaR / Ad Vesa”

 

Helheim

„HrabnaR / Ad Vesa”

Dark Essence Records 2025

Na najnowszym, już dwunastym albumie Norwedzy poszli troszkę w eksperyment, bo główni kompozytorzy tej kapeli, czyli V’ gandr i H’ grimmir podzielili się pisaniem piosenek, co zaskutkowało tym, że każdy z nich stworzył swoją połowę „HrabnaR / Ad Vesa”. Pierwsza z nich należy do H’ grimmira, którego numery charakteryzują się wysoką atmosferycznością. Wynika ona z momentami wręcz aksamitnej melodyki, z której płyną sentymentalne i chmurne harmonie. To gęste i refleksyjne utwory, które znakomicie bujają, ale potrafią również mocniej dać do pieca. Mieszanka tęsknych tremolo i gwałtowniejszych riffów, która płynie w zmiennym tempie w towarzystwie także czystych zaśpiewów zaowocowała poetyckim black metalem z wyraźnymi wpływami klimatów dawnej Skandynawii i Asatru. Część V’ gandrato ostrzejsza rogacizna, w której również spotkać można pogańskie elementy, ale jeżeli chodzi o Helheim to nic dziwnego, ponieważ to w końcu wikiński bleczur. Jest tutaj dużo agresywniej niż w pierwszych czterech kawałkach oraz mroczniej, lecz pomimo rzucających się na uszy diabelskich konotacji również słychać sporo nastrojowych zagrywek. Jednakże na drugiej połowie tej płyty dominują wojownicze akordy i posępne chwytliwości, które nie dają zapomnieć o norweskiej zimie i rozpalonym płomieniu w 1992 roku przez pewnych panów z Oslo. Chociaż podejścia obydwóch muzyków Helheim do aranżowania black metalu nieco się różnią, to doskonale do siebie pasują i wzajemnie się uzupełniają. Bezapelacyjnie wypływa z nich nordycki duch, który został potraktowany nie tylko z klasycznym sznytem, ale także w progresywny sposób. Z resztą od samego początku viking-black metal w wykonaniu tej grupy odbiegał od zwyczajowego ujęcia tego gatunku i co za tym idzie zawierał w sobie wiele nieoczywistych, zgoła awangardowych połączeń. Norwedzy i na tym wydawnictwie czerpią nie tylko z piekielnych źródeł, co znów zaowocowało oryginalnym graniem, które nie tylko nie kłania się trendom, lecz i ustawicznie ewoluuje, nie tracąc przy tym swej skandynawskiej tożsamości. Świetny krążek i rzecz jasna go polecam.

shub niggurath




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz