Helheim
„HrabnaR
/ Ad Vesa”
Dark Essence Records 2025
Na
najnowszym, już dwunastym albumie Norwedzy poszli troszkę w eksperyment, bo
główni kompozytorzy tej kapeli, czyli V’ gandr i H’ grimmir podzielili się
pisaniem piosenek, co zaskutkowało tym, że każdy z nich stworzył swoją połowę
„HrabnaR / Ad Vesa”. Pierwsza z nich należy do H’ grimmira, którego numery
charakteryzują się wysoką atmosferycznością. Wynika ona z momentami wręcz
aksamitnej melodyki, z której płyną sentymentalne i chmurne harmonie. To gęste
i refleksyjne utwory, które znakomicie bujają, ale potrafią również mocniej dać
do pieca. Mieszanka tęsknych tremolo i gwałtowniejszych riffów, która płynie w
zmiennym tempie w towarzystwie także czystych zaśpiewów zaowocowała poetyckim
black metalem z wyraźnymi wpływami klimatów dawnej Skandynawii i Asatru. Część
V’ gandrato ostrzejsza rogacizna, w której również spotkać można pogańskie
elementy, ale jeżeli chodzi o Helheim to nic dziwnego, ponieważ to w końcu
wikiński bleczur. Jest tutaj dużo agresywniej niż w pierwszych czterech
kawałkach oraz mroczniej, lecz pomimo rzucających się na uszy diabelskich
konotacji również słychać sporo nastrojowych zagrywek. Jednakże na drugiej
połowie tej płyty dominują wojownicze akordy i posępne chwytliwości, które nie
dają zapomnieć o norweskiej zimie i rozpalonym płomieniu w 1992 roku przez
pewnych panów z Oslo. Chociaż podejścia obydwóch muzyków Helheim do aranżowania
black metalu nieco się różnią, to doskonale do siebie pasują i wzajemnie się
uzupełniają. Bezapelacyjnie wypływa z nich nordycki duch, który został
potraktowany nie tylko z klasycznym sznytem, ale także w progresywny sposób. Z
resztą od samego początku viking-black metal w wykonaniu tej grupy odbiegał od
zwyczajowego ujęcia tego gatunku i co za tym idzie zawierał w sobie wiele
nieoczywistych, zgoła awangardowych połączeń. Norwedzy i na tym wydawnictwie
czerpią nie tylko z piekielnych źródeł, co znów zaowocowało oryginalnym
graniem, które nie tylko nie kłania się trendom, lecz i ustawicznie ewoluuje,
nie tracąc przy tym swej skandynawskiej tożsamości. Świetny krążek i rzecz
jasna go polecam.
shub
niggurath

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz