Creeping Fear
“Realm of the Impaled”
Dolorem Rec. 2025
“Realm of the Impaled” to już trzeci krążek tego
francuskiego zespołu, który to po raz pierwszy swoją obecność zasygnalizował
niemal półtorej dekady temu. Dla mnie jest to jednak nazwa nowa, dlatego też
chętnie sprawdziłem, jak się dziś miewa tamtejsza scena deathmetalowa. No cóż,
Creeping Fear nie jest na pewno tworem, który w jakikolwiek sposób
przewartościuje mój muzyczny światopogląd. Panowie zresztą raczej nie mają
intencji, by takowy zmieniać komukolwiek, gdyż ich muzyka oparta jest w prostej
linii na klasyce gatunku, bez najmniejszych elementów innowacyjnych. Czy
twierdzę, że jest wtórna? Z całą świadomością powiem – tak. Co, z drugiej
strony nie znaczy, że jest zła. „Realm of the Impaled” to taki zbiór
wszystkiego, co death metal zawierać w sobie powinien. Na krążku tym
znajdziecie sporo ciężkich harmonii, takich typowych do pomachanie głową na
koncercie, choćby w stylu Broken Hope czy Cannibal Corpse. Jest też całkiem
spory bukiet blastów, mogących kojarzyć się z Benighted, napierdalania mocno do
przodu przeplatanego gwałtownych hamowaniem i riffami pod Incantation, z
charakterystycznym sprzężeniem. Nie brak też tak zwanych „momentów”, zwłaszcza
kiedy Creeping Fear wchodzą nieco na poletko z tabliczką „Immolation”. Szkoda
tylko, że tych jest zasadniczo niewiele. Wokale są poprawne, głównie klasycznie
ryczane, niekoniecznie w tej samej monotonnej tonacji. Absolutnie nie ma się do
czego doczepić także w kwestii brzmienia. To, jest co prawda dość czyste, ale
jednocześnie odpowiednio dociążone i nie śmierdzące na kilometr komputerem. Na
dobrą sprawę przy tych dziewięciu kompozycjach nudzić się zbytnio nie można, a
jednak z drugiej strony, kiedy album się kończy, to niespecjalnie wiele zostaje
w głowie. Wniosek jest zatem taki, że Creeping Fear na pewno dobrze znają się
na swoim rzemiośle, jednak w skali ogólnoświatowej sceny są takimi właśnie
rzemieślnikami, wyrobnikami tworzącymi raczej podkład, drugi plan, niż tworem
wybitnym. Jeśli macie ochotę na solidny death metal, który jednak nie spowoduje
u was poważnego uszczerbku na zdrowiu, to sięgajcie po te nagrania śmiało. Ja
nazwę odnotowuję, do obrotu dopuszczam, ale wracać raczej nie zamierzam.
-
jesusatan

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz