środa, 25 czerwca 2025

Recenzja Creeping Fear “Realm of the Impaled”

 

Creeping Fear

“Realm of the Impaled”

Dolorem Rec. 2025

“Realm of the Impaled” to już trzeci krążek tego francuskiego zespołu, który to po raz pierwszy swoją obecność zasygnalizował niemal półtorej dekady temu. Dla mnie jest to jednak nazwa nowa, dlatego też chętnie sprawdziłem, jak się dziś miewa tamtejsza scena deathmetalowa. No cóż, Creeping Fear nie jest na pewno tworem, który w jakikolwiek sposób przewartościuje mój muzyczny światopogląd. Panowie zresztą raczej nie mają intencji, by takowy zmieniać komukolwiek, gdyż ich muzyka oparta jest w prostej linii na klasyce gatunku, bez najmniejszych elementów innowacyjnych. Czy twierdzę, że jest wtórna? Z całą świadomością powiem – tak. Co, z drugiej strony nie znaczy, że jest zła. „Realm of the Impaled” to taki zbiór wszystkiego, co death metal zawierać w sobie powinien. Na krążku tym znajdziecie sporo ciężkich harmonii, takich typowych do pomachanie głową na koncercie, choćby w stylu Broken Hope czy Cannibal Corpse. Jest też całkiem spory bukiet blastów, mogących kojarzyć się z Benighted, napierdalania mocno do przodu przeplatanego gwałtownych hamowaniem i riffami pod Incantation, z charakterystycznym sprzężeniem. Nie brak też tak zwanych „momentów”, zwłaszcza kiedy Creeping Fear wchodzą nieco na poletko z tabliczką „Immolation”. Szkoda tylko, że tych jest zasadniczo niewiele. Wokale są poprawne, głównie klasycznie ryczane, niekoniecznie w tej samej monotonnej tonacji. Absolutnie nie ma się do czego doczepić także w kwestii brzmienia. To, jest co prawda dość czyste, ale jednocześnie odpowiednio dociążone i nie śmierdzące na kilometr komputerem. Na dobrą sprawę przy tych dziewięciu kompozycjach nudzić się zbytnio nie można, a jednak z drugiej strony, kiedy album się kończy, to niespecjalnie wiele zostaje w głowie. Wniosek jest zatem taki, że Creeping Fear na pewno dobrze znają się na swoim rzemiośle, jednak w skali ogólnoświatowej sceny są takimi właśnie rzemieślnikami, wyrobnikami tworzącymi raczej podkład, drugi plan, niż tworem wybitnym. Jeśli macie ochotę na solidny death metal, który jednak nie spowoduje u was poważnego uszczerbku na zdrowiu, to sięgajcie po te nagrania śmiało. Ja nazwę odnotowuję, do obrotu dopuszczam, ale wracać raczej nie zamierzam.

- jesusatan




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz