Wékeras
„Do
Wirów, Do Krzyków”
Pagan Records 2025
Kapela
ta powstała w 2022 roku i dwa lata temu nagrała demo „Pochwała Cienia”, ale nie
dane mi było go usłyszeć. Obecnie wydają debiutancki album, lecz niech nie
zwiodą Was polskojęzyczne tytuły obydwóch wydawnictw, bo brygada ta pochodzi ze
Szwecji i chyba tylko za sprawą wokalistki nasz język się tu pojawia. Jest nią
Joanna Jaromira Kaim, znana między innymi z zespołu Trucizna zatem domyśleć się
już można, że Wékeras para się black metalem.Płyta ta to sześć kawałków plus
outro, surowej rogacizny mocno kojarzącej się z norweskim ujęciem z początku
ostatniej dekady XX wieku, ale sporo również tutaj odnaleźć można wpływów lat
osiemdziesiątych. Muzyka na „Do Wirów, Do Krzyków” płynie głównie w wartkim
tempie, a stanowi ją mieszanka tremolo i klasycznych riffów, które wygenerowane
zostały przez szorstkie i zimne gitary. Kreślą one szalone i posępne melodie w
towarzystwie perkusji o kartonowych werblach i niskich dołach oraz śmiało
wychylającego do przodu swój łeb basu. Spomiędzy instrumentarium wydobywają się
opętańcze wrzaski wokalistki, które miejscami przechodzą w zakończone
histerycznym piskiem zawodzenia. Black metal w wykonaniu Wékeras, to szybka i
brudna zamieć, w której mieszają się lodowate wysokotonowe zagrywki z
tradycyjnym, nieco punkowym kostkowaniem w stylu Venom czy Bathory. To dzięki
tym drugim tutejsze kompozycje posiadają ten szczególny dar przyciągania, bo
bujają znakomicie i nadają temu wydawnictwu naprawdę obrazoburczego charakteru.
Wraz z chłodnymi tremolando swawolą w nieokiełznanym stylu, sypiąc szronem i szerząc
sataniczny bunt. Prosta i agresywna gędźba delikatnie liźnięta mrocznym
nastrojem. Staroszkolny bleczur z niesamowitym vibem i skonstruowany według
źródłowych prawideł. Purystom wejdzie „jak w masło”, a lubiącym nowoczesne
brzmienia będzie niczym drzazga w dupie. Zainteresowanych odsyłam do Pagan
Records, bo tam właśnie będzie ten materiał dostępny 29 czerwca. Amen.
shub
niggurath

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz