Deathblow
„Open Season”
Sewer Mouth Rec. 2025
Deathblow poznałem jakieś dwa lata temu, przy okazji
wydania przez zespół EP-ki „Rotten Trajectory”. Był to na tyle ciekawy
materiał, że z wielką chęcią sprawdziłem, co u Amerykanów nowego. A jest EP-ka,
o widocznym powyżej tytule. Tym razem ciut dłuższa niż poprzedniczka, bo
zawierająca cztery numery o łącznym czasie dwunastu minut. Pod względem
muzycznym nic się na szczęście nie zmieniło, co kurewsko mnie cieszy. Panowie
nadal wycinają wyśmienitej jakości thrash / crossover pod D.R.I. czy S.O.D. Już
przy otwierającym riffie można wyskoczyć z trampek i podskakiwać wesoło, nie
martwiąc się o znajomość kroków, gdyż rytmy niosą nas same. Po chwili wjeżdża
taka solówka, że air gitarowe gesty w zasadzie rodzą się same. A jak już
czujemy bluesa, to powiem, że w takim klimacie pozostajemy przez następne ponad
dziesięć minut, po czym całą zabawę chce się rozpocząć od początku. Deathblow
prują przed siebie w tempie szybkiego d-beatu, serwując takie riffowanie, że naprawdę
nie ma możliwości by ustać spokojnie. Ponadto maniera wokalna Holgera dość
mocno kojarzy się z Billy’m Milano, przez co odniesienia do wspomnianego S.O.D.
są jeszcze bardziej uzasadnione. Co prawda klasyczne krzyki w pewnym momencie,
konkretnie w „Tormentor”, urozmaicone zostały chórkami, i trzeba przyznać, że
jest to patent najmniej chyba w tym miejscu oczekiwany, ale jakże nośny.
Wyśmienicie te nagrania brzmią, nie ma w nich ani krzty nudy i są moim zdaniem
wspaniałą kontynuacją tradycji urwanej po „Bigget Than the Devil”. Cholera,
cały czas podczas odsłuchu tej EP-ki mam przed oczami ekipę Lilkera, a że
jestem wielkim fanem, i bardzo żałuję, iż jego zespół pozostawił po sobie tak
niewiele, piosenki Deathblow najzwyczajniej w świecie są miodem na moje uszy.
Dlatego nie twierdzę, że ten materiał jest wybitny, on jest po prostu
skierowany do odbiorcy o podobnym do mojego guście. Nie mniej jednak każdy
maniak porządnego, energetycznego thrashu znajdzie tu tylko same konkrety. Mam
nadzieję, że kolejnym wydawnictwem Jankesów będzie już trzecia duża płyta, bo
te przystawki niesamowicie mi zaostrzają apetyt. Dla mnie bomba!
-
jesusatan

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz