sobota, 26 kwietnia 2025

Recenzja Hate Forest „Against All Odds”

 

Hate Forest

„Against All Odds”

Osmose Productions 2025

Po trzech latach milczenia, nie licząc oczywiście dwóch epek i jednej kompilacji, wraca z kolejnym pełniakiem Roman Saenko. Na „Against All Odds” znajdziecie osiem numerów, które rzecz jasna reprezentują klasyczne ujęcie black metalu w dość wojowniczej formie. W sumie od czasów poprzedniej płyty zbyt wiele w muzyce tego ukraińskiego twórcy się nie zmieniło. W dalszym ciągu jest to muza, której jednostajność i hipnotyczność jest dość duża. To nieprzerwanie atakujące nas akordy w towarzystwie miarowo bijącej sekcji, które generują gęstą nawałnicę dźwięków o wojowniczym nastawieniu. Ich monotonność i miarowość skłaniają do postrzegania tego bleczura jako gitarową i diaboliczną odmianę ambientu, bo odpłynąć przy nim nietrudno. W porównaniu z wcześniejszym „Innermost” jest jednak tutaj nieco ciężej i trochę mniej zimno. Brzmienie całości wydaje się być bardziej mięsiste i twarde, co podkreśla wojenne pobudki podobnie jak momentami mechanicznie dudniąca perkusja, która popycha chwilami ten materiał w rejony industrialne. Jak już zdążył do tego przyzwyczaić słuchaczy Roman Saenko, wokalizy są na tym krążku kontrastujące z barwą gitar i ich kostkowaniem, ponieważ tradycyjnie bliżej im do brudnego czy też jaskiniowego death metalu niż do zwyczajowej rogacizny. Nie przeszkadza to jednak w odbiorze, a dodatkowo wprowadza nieokiełznanej dzikości i surowości. Bezkompromisowy black metal, który przez całą długość swego trwania niszczy za pomocą zmasowanego, sonicznego ataku i robi to w bezduszno-bestialski sposób. Permanentna wichura, która przelatuje w mgnieniu oka, pozostawiając po sobie zgliszcza. Skrajnie nieprzyjazna muzyka, która bez emocji zsyła zagładę.

shub niggurath




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz