Absu
„The
Temples of Offal / Return of the Ancients-Remastered 35th Anniversary Edition”
ATMF 2026
Znana
kapela, ale być może, że te dwa materiały umieszczone na tym wydawnictwie już
nie, bo to wczesne nagrania Amerykanów w nieco odświeżonej wersji. Jednakże
mastering nie pozbawił ich należytego brudu i każdy zainteresowany będzie mógł
upajać się surowym brzmieniem tych piętnastu kawałków. Są to utwory z dema
„Return of the Ancients” i studyjnej próby „The Temples of Offal” w dwóch,
alternatywnych miksach, stąd taka duża ich ilość. To początki muzykowania Absu,
które w tamtych latach miało formę dusznego i okultystycznego death metalu,
gdzie ciężkie i szybkie riffy tworzą dość gęstą układankę, podbitą przez
łomoczącą perkusję i żylasty bas, a wszystkiemu towarzyszą piekielne growle.
Muzyka tej grupy, ówcześnie miała złowieszczy charakter, który okresowo zamieniał
się w agresywnie atakującego potwora. Sękate akordy, mistyczne zwolnienia i
furiackie kanonady, kreowały atmosferę satanicznego rytuału, która objawia się
przy średnich i wolnych tempach, zapraszających do zanurzenia się w lepkich i
śmierdzących stęchlizną dźwiękach. Gdy Absu przyspiesza, przechodzi w ogniste i
odrobinę anarchiczne uderzenia, w których ciężkie gitary wraz z sekcją
rytmiczną przybierają postać potwornych, wijących się w konwulsjach blastów. To
był surowy i prosty w budowie death metal, ale zaskakujący pomysłami na zmienne
kostkowanie, zróżnicowaną rytmikę i rozwiązania aranżacyjne, poprzez które jak
i klimat mocno kojarzące się z „Soulside Journey”, ponieważ jak i album
Norwegów, wczesne dokonania Absu niosły ze sobą równie pokaźny ładunek
makabrycznej i niepokojącej aury. Świetna przypominajka, której niechlujny i
mroczny przekaz jest jednoznaczny. Tak właśnie kiedyś brzmiał diaboliczny metal
śmierci. Szorstko, nieprzyjaźnie i przede wszystkim sugestywnie. Jeśli nie
znacie, to spróbujcie. Na zawsze zapadnie w waszej pamięci.
shub
niggurath

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz