środa, 15 kwietnia 2026

Recenzja Black Revelation „No Light Upon Us All”

 

Black Revelation

„No Light Upon Us All”

Nine Records 2026

To kapela z Niemiec, która działa od 2016 roku i ma na koncie debiutancką płytę sprzed sześciu lat, i jednego demosa, którego trzy kawałki znalazły się na najnowszym krążku tego kwartetu „No Light Upon Us All”. Black Revelation rzeźbi w doom metalowym materiale, wykuwając z niego pięć długich, mozolnych utworów plus cover Saint Vitus. To dość duszna i narkotyczna odmiana tego gatunku, który w cięższych i mroczniejszych fazach kojarzy mi się trochę z toruńskim Magiem, bo dominują wtedy przysadziste, wlekące się smętnie akordy, roztaczając wraz z wokalistą przytłaczającą, ale i wypełnioną magią atmosferę. Jednak nie tylko gęstym i hipnotycznym riffowaniem Black Revelation stoi, ponieważ od czasu do czasu Niemcy, kierują swoje aranżacje w klasyczne rejony, dopuszczając do głosu stonerowe wpływy i tym samym, nawiązując do twórczości takich tuzów doom metalu jak chociażby Pentagram, czy też wspomniany wyżej Saint Vitus. Wtedy, w roztaczany wcześniej mrok, wkraczają heroinowe opary, które wprowadzają nieco psychodelii, częstując odurzającymi bujankami i neurotycznymi solówkami. Całościowo, to słoniowata i zwarta muzyka, o specyfice pełnej napięcia i bolesnej melancholii. Ci czterej muzycy generują ją za pomocą surowych, ale i chwytliwych riffów, potężnej sekcji rytmicznej i fantastycznych wokali. Niekiedy może wydawać się zbyt monotonna i męcząca, ale to wina bardzo długich kompozycji, które bez problemu mogłyby być krótsze. Siła oddziaływania byłaby chyba wtedy większa, a uwaga odbiorcy bardziej skupiona. Pomijając ten mały zgrzyt, to bardzo przyzwoite i interesujące wydawnictwo doom metalowe, które wejdzie bez popitki niejednemu fanowi takich dźwięków. Polecam.

shub niggurath




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz