Black
Revelation
„No
Light Upon Us All”
Nine Records 2026
To
kapela z Niemiec, która działa od 2016 roku i ma na koncie debiutancką płytę
sprzed sześciu lat, i jednego demosa, którego trzy kawałki znalazły się na
najnowszym krążku tego kwartetu „No Light Upon Us All”. Black Revelation rzeźbi
w doom metalowym materiale, wykuwając z niego pięć długich, mozolnych utworów
plus cover Saint Vitus. To dość duszna i narkotyczna odmiana tego gatunku,
który w cięższych i mroczniejszych fazach kojarzy mi się trochę z toruńskim
Magiem, bo dominują wtedy przysadziste, wlekące się smętnie akordy, roztaczając
wraz z wokalistą przytłaczającą, ale i wypełnioną magią atmosferę. Jednak nie
tylko gęstym i hipnotycznym riffowaniem Black Revelation stoi, ponieważ od
czasu do czasu Niemcy, kierują swoje aranżacje w klasyczne rejony, dopuszczając
do głosu stonerowe wpływy i tym samym, nawiązując do twórczości takich tuzów
doom metalu jak chociażby Pentagram, czy też wspomniany wyżej Saint Vitus.
Wtedy, w roztaczany wcześniej mrok, wkraczają heroinowe opary, które
wprowadzają nieco psychodelii, częstując odurzającymi bujankami i neurotycznymi
solówkami. Całościowo, to słoniowata i zwarta muzyka, o specyfice pełnej napięcia
i bolesnej melancholii. Ci czterej muzycy generują ją za pomocą surowych, ale i
chwytliwych riffów, potężnej sekcji rytmicznej i fantastycznych wokali.
Niekiedy może wydawać się zbyt monotonna i męcząca, ale to wina bardzo długich
kompozycji, które bez problemu mogłyby być krótsze. Siła oddziaływania byłaby
chyba wtedy większa, a uwaga odbiorcy bardziej skupiona. Pomijając ten mały
zgrzyt, to bardzo przyzwoite i interesujące wydawnictwo doom metalowe, które
wejdzie bez popitki niejednemu fanowi takich dźwięków. Polecam.
shub
niggurath

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz