Kõdu
„Kirjad
Sõgedate Külast”
Antiq 2026
Kõdu
to kapela z Tallinna, która pięć lat temu gościła już na łamach Apocaliptic’a
za sprawą swojego debiutanckiego krążka. Obecnie Estończycy wracają z kolejną
propozycją, która jest koncepcyjnym albumem, opisującym wydarzenia z pewnej,
stojącej na skraju upadku wioski. Brygada ta, robi to przy użyciu black metalu,
którego dźwięki układają się w dość spokojną i nastrojową muzykę, gdzie oprócz
tradycyjnych dla tego gatunku form odnaleźć można także sporo urzekających
spowolnień czy przerywników. Tak więc przez około pół godziny obcujemy z
mieszanką tremolo i klasycznych riffów z klawiszowymi wstawkami, i melodyjkami
na nieprzesterowanych strunach. Całość płynie nieliniowo, ale skutecznie
hipnotyzuje w czym nie przeszkadzają nieustanne zmiany tempa jak i zaskakująco,
pojawiające się wypełniacze. To raczej atmosferyczne ujęcie diabelszczyzny,
które charakteryzuje się stonowanym podejściem, ukierunkowanym na klimatycznej,
muzycznej opowieści. Do odsłuchania jej, potencjalny odbiorca, potrzebować
będzie wygodnego fotela, w którym wraz z „Kirjad Sõgedate Külast” będzie mógł
się zatopić, bo wydźwięk tego materiału jest iście relaksacyjny. Mało tutaj
satanicznej wściekłości, agresji czy bluźnierstwa. Brakuje chłodu, brudu i
mizantropii, a i depresyjności nie uświadczyłem. To black metal w
rozpoetyzowanej formie, który nie sieje piekielnego zniszczenia, ani nie oddaje
swym wyrazem rytualnego uwielbienia dla ciemności. Otrzymałem za to bleka w
lirycznej formie, która momentami zadziwia koronkowymi ozdobnikami,
dysonansowymi rozjazdami, melancholią i modernistycznymi wycieczkami. Nie moja
bajka, ale „Kirjad Sõgedate Külast” skomponowany jest z pomysłem, który
niejednemu fanowi może przypaść do gustu.
shub niggurath

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz