poniedziałek, 13 kwietnia 2026

Recenzja Archaic Oath „Determined to Death and Beyond”

 

Archaic Oath

„Determined to Death and Beyond”

AOP Records 2026

To chyba nowy projekt, bo informacji o nim niewiele. Wiadomo mi tylko, że tworzy go dwóch Belgów, Lykormas (ten od „podwodnego bleka”) i Arneriach, którzy są starymi wyjadaczami tamtejszej sceny i udzielali się w wielu, black metalowych kapelach. Materiał ten jest ich debiutanckim krążkiem, zawierającym osiem utworów diabelskiego rzępolenia. Ich czarcia muzyka, to gładki black metal, który płynie w zmiennych tempach, wykorzystując wszelkie dobrodziejstwa drugiej fali. Nic nadzwyczajnego. Thrashujące akordy, sporo tremolo, solówek i nastrojowych przerywników na gitarze akustycznej oraz syntezatorowych podkładów. Wszystko zebrane do kupy, generuje miłą dla ucha gędźbę, która sączy nam do niego epickie i filmowe melodie, podszyte sentymentalnym patosem i delikatnie gotyckim klimatem. Panowie nagrali mocno sztampowy album, który trąci banałem i jest po prostu nudny. Każdy z numerów niczym szczególnym się nie wyróżnia i wszystkie zlewają się w jedną, mdłą masę. Niestety „Determinated to Death and Beyond” jest wyłącznie utartym wzorcem, który nic nie wnosi do gatunku, i co najgorsze, nie ma nic konkretnego do zaoferowania poza dobrą produkcją i rozczulającymi harmoniami, okresowo przechodzącymi w pompatyczne uniesienia. Oczywiście, że skonstruowany jest według prawideł sztuki muzycznej, sprawnie zaaranżowany i zagrany, ale kurwa, panowie! Dostarczcie jakichś emocji. Niech poczuję w nosie zapach siarki i chłód na policzkach, nienawiść, no dobra, chociaż odrobinę niezadowolenia. Marna kreacja, która jest do bólu zachowawcza i dzięki temu powinna spodobać się wszystkim. Kończy ją cover Emperor, który jako jedyna kompozycja, zostawia jakiś ślad w głowie, a reszta to tylko niezapamiętywalna typowość, udająca coś, czego nawet nie potrafię nazwać. Szkoda, bo zmarnowałem 45 minut swojego życia.

shub niggurath




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz