piątek, 3 kwietnia 2026

Recenzja Oldowan Gash „1000 Dreams of War”

 

Oldowan Gash

„1000 Dreams of War”

Amor Fati / Feral Heart 2026

Oldowan Gash istnieje już dziesięć lat, bo powstał w 2016 roku na terenie Stanów Zjednoczonych Ameryki. Jest to solowy projekt, za którym stoi niejaki The Forlorn Spirit, tworzący black metalowe dźwięki. Obecnie, po sześciu latach wraca on z drugą płytą, której zawartość to pięć numerów, utrzymanych w kanonie lat dziewięćdziesiątych. Każdy z utworów zbudowany jest w oparciu o thrashowe riffy i zwyczajowe tremolo, ubrane w zimne brzmienie, które w wolniejszych momentach przechodzi w nieco zgiełkliwe nuty. To zadzierżysty bleczur, który dość ostro zapierdala do przodu, wspomagany przez zaciekłe wokalizy i galopującą sekcję rytmiczną. Amerykanin nie bierze jeńców, zapamiętale katując świdrującymi akordami i niszczącymi przejściami w puentujące momenty każdej z aranżacji. Całość dekoruje ponuro-epickimi solówkami i wojennymi harmoniami. Oprócz szatańskiej zawieruchy potrafi również zaskoczyć atmosferycznym podejściem, schodząc swoją muzyką w średnie tempa, zsyłając wtedy trochę podniosłej, ale i mrocznej aury. Black metal pełnymi garściami czerpiący ze skandynawskich wzorców. Mieszający ujęcie szwedzkie i norweskie, tnie bez pardonu i buja depresyjnie, lecz także wtrąca sporo od siebie, bo nieoczywiste melodie i subtelne dysonanse, to już robota amerykańskich naleciałości oraz małego skrętu w stronę nowocześniejszych rozwiązań, które w tym przypadku sięgają celu. Rzadko black metal „made in USA” osiąga właściwy skutek. Oldowan Gash udowadnia, że diabelskość ma we krwi, co owocnie przelewa na pięciolinię. Album nasycony wkurwem, wojennym klimatem i wirującymi chwytliwościami. Surowy, ale nastrojony twardo, co dodało mu mocy. Polecam.

shub niggurath




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz