Oldowan
Gash
„1000
Dreams of War”
Amor Fati / Feral Heart 2026
Oldowan
Gash istnieje już dziesięć lat, bo powstał w 2016 roku na terenie Stanów
Zjednoczonych Ameryki. Jest to solowy projekt, za którym stoi niejaki The
Forlorn Spirit, tworzący black metalowe dźwięki. Obecnie, po sześciu latach
wraca on z drugą płytą, której zawartość to pięć numerów, utrzymanych w kanonie
lat dziewięćdziesiątych. Każdy z utworów zbudowany jest w oparciu o thrashowe
riffy i zwyczajowe tremolo, ubrane w zimne brzmienie, które w wolniejszych
momentach przechodzi w nieco zgiełkliwe nuty. To zadzierżysty bleczur, który
dość ostro zapierdala do przodu, wspomagany przez zaciekłe wokalizy i galopującą
sekcję rytmiczną. Amerykanin nie bierze jeńców, zapamiętale katując
świdrującymi akordami i niszczącymi przejściami w puentujące momenty każdej z
aranżacji. Całość dekoruje ponuro-epickimi solówkami i wojennymi harmoniami.
Oprócz szatańskiej zawieruchy potrafi również zaskoczyć atmosferycznym
podejściem, schodząc swoją muzyką w średnie tempa, zsyłając wtedy trochę
podniosłej, ale i mrocznej aury. Black metal pełnymi garściami czerpiący ze
skandynawskich wzorców. Mieszający ujęcie szwedzkie i norweskie, tnie bez
pardonu i buja depresyjnie, lecz także wtrąca sporo od siebie, bo nieoczywiste
melodie i subtelne dysonanse, to już robota amerykańskich naleciałości oraz
małego skrętu w stronę nowocześniejszych rozwiązań, które w tym przypadku
sięgają celu. Rzadko black metal „made in USA” osiąga właściwy skutek. Oldowan
Gash udowadnia, że diabelskość ma we krwi, co owocnie przelewa na pięciolinię.
Album nasycony wkurwem, wojennym klimatem i wirującymi chwytliwościami. Surowy,
ale nastrojony twardo, co dodało mu mocy. Polecam.
shub
niggurath

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz