niedziela, 26 kwietnia 2026

Recenzja Desecresy „The Secret Of Death”

 

Desecresy

„The Secret Of Death”

Xtreem Music (2026)

 


Tommi Grönqvist ciągnący samodzielnie, od blisko dekady wózek pod nazwą Desecresy (wcześniej będący duetem) powraca z kolejnym już, dziewiątym albumem opatrzonym tą logówką. Muzyka Desecresy nigdy nie cechowała się ani finezyjnością ani innowacyjnością, ale niejednokrotnie udowadniała swoją skuteczność. Zdarzały się płyty lepsze (np. „The Doom Skeptron”, „Unveil In The Abyss”) jak i gorsze (np. „The Mortal Horizon”), ale w przypadku tych drugich mój zarzut był przeważnie ten sam – za nudne, za toporne. W przypadku „The Secret Of Death” prawda leży gdzieś pośrodku, bo choć trudno mi o niej mówić jako o topornej czy nudnej, to ewidentnie brak tutaj błysku, który towarzyszył Finowi nie tak dawno na wspomnianym „Unveil In The Abyss”. Nie da się ukryć, że formuła muzyczna, która przyświecała Desecresy już dawno się wyczerpała i o wszystkim raczej decyduje dyspozycja dnia, produkcja i dyspozycja odbiorcy. Tommi tłucze to swoje ciężkie, grubo ciosane riffy do przodu na oślep przetaczając się jak walec bez zastanawiania się nad pomysłowością i kierunkiem, w którym zmierza, cel jest jeden – zmiażdżyć posuwistym ruchem. I „The Secret Of Death” to robi serwując wypadkową Bolt Thrower i Cianide w wersji „Made in Finland”. To co podoba mi się mniej to wokale – głęboki growl został pogrzebany gdzieś w mixie, a pogłos na niego nałożony niestety nie pomaga. W efekcie najnowsza propozycja Desecresy trochę wydaje się dudnić, jest zbyt zbasowana i finalny odbiór nie był najbardziej przyjemny. Nie ukrywam, że trochę mnie ta płyta zmęczyła i znudziła. Może, gdyby produkcja była trochę inna patrzyłbym na to wydawnictwo bardziej przychylnym uchem. Wiadomo, zagorzali fani Desecresy pewnie narzekać nie będą, bo muzycznie to typowe „Desecresy”, ale osobiście wskazałbym innych faworytów w ich dorobku i do nich się ograniczył.

                                                                                                  Harlequin




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz