piątek, 10 kwietnia 2026

Recenzja AntiHuman Industries „Accelerated Death Impulse”

 

AntiHuman Industries

„Accelerated Death Impulse”

W.T.C. Prod. 2026

Jak tak sobie spojrzałem na nazwę tego zespołu, okładkę i tytuły utworów, to miałem wielką nadzieję, że to będzie to to, co akurat mi na myśl przyszło. Bo co przychodzi wam? Industrialny black? To bardzo dobrze wam przychodzi, bo ta płyta dokładnie taką muzykę zawiera. Jakiś czas temu pisałem tu, że w końcu Mysticum doczekali się godnych następców w postaci Dead Flesh Stigma. Także z Finlandii pochodzą AntiHuman Industries (zresztą zespół złożony z weteranów tamtejszej sceny), których spokojnie można w tym momencie dołączyć do pakietu (no, na razie duetu) najpilniejszych uczniów Norwegów. I to uczniów, nie, bezmyślnie kopiujących styl pierwowzoru, lecz bardzo logicznie go rozwijających. Nie da się ukryć, że wiele momentów na tym krążku to szybki, zimny jak lód black metal podszyty mechanicznym beatem perkusyjnym (kiedyś, za czasów Mysticum kojarzącym nam się bezpośrednio z podziemnym, niemieckim techno). O tyle melodyjny, co transowy, antyludzki (czyli nazwa się wyjątkowo zgadza!), wieszczący szybką zagładę podobno najbardziej inteligentnego gatunku na planecie Ziemia. Oj tak, tego rodzaju galopad jest tu sporo, i potrafią bardzo mocno zainfekować korę mózgową. Nic, tylko brać dobrą pigułę i odpłynąć, nawet jeśli na zawsze. Ale poza standardami wyznaczonymi przez autorów „In the Streams of Inferno” jest tu też kilka dodatków własnych. Choćby w postaci klawiszy, często Emperorowych, a pod koniec numeru tytułowego, chodzących w absolutnie niestandardowy dla gatunku sposób, czy też powolnego, kojarzącego się bardziej ze Skinny Puppy, czy nawet G.G.F.H. kawałka „Eerie Curiosity”, po sample z kobiecym głosem, tu i tam. Do tego wokale. Jak one są wkurwione, to trzymajcie mnie wszyscy święci. Facet zdziera gardło z taką intensywnością, że nawet Vikernes po pierwszej płycie by przyklęknął. Albo dla odmiany cholernie złowieszcze, jak w przywołanym przed chwilą „Eerie Curiosity”. Nieziemski klimat ma ta płyta, a każdy kolejny numer wciąga coraz bardziej, niczym czarna dziura, uzależnia i rozkłada na czynniki pierwsze. AntiHuman Industries jest dla mnie czymś na kształt Mysticum w wersji 2.0. i jednym z najsilniejszych kandydatów do ścisłego top płyt tego roku. Jestem totalnie pozamiatany, a pierwszą rzeczą jaką uczynię po podpisaniu tego tekstu będzie zaklepanie sobie wersji fizycznej „Accelerated Death Impulse” na ulubionym nośniku. Zatem, żeby nie przedłużać…

- jesusatan




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz