wtorek, 28 kwietnia 2026

Recenzja Resurrected „Perpetual”

 

Resurrected

„Perpetual”

Testimony Records 2026

Dawno nie słyszałem nic od tej piątki Niemców, ale też specjalnie po nich nie sięgałem, a chyba ostatnim albumem jaki miałem okazję słuchać był bodajże „Butchered in Excrement”. Jak na moje, mało śmierć metalowe ucho, nic się u Resurrected nie zmieniło. Cały czas napierdalają klasyczny death metal o brutalnym charakterze, który momentami wchodzi na rejony grindu lub gore. Ciężkie i gęste brzmienie, dźwięczne werble, ztriggerowane centralki, muskularny bas i głęboki, lecz gardłowy growl. Wszystko to generuje łamiące kark riffy, miażdżące zwolnienia i lawinowe blasty. Od czasu do czasu wybrzmi jakaś nieokrzesana solówka albo dzikie rytmy wyhamują do niemalże stojących w miejscu zwolnień na tłumionych strunach, lecz tylko na chwilę, aby zaraz znów ruszyć do przodu, bo kości kruszyć same się nie będą. Części składowe tej śmiercionośnej układanki nieustannie mielą się ze sobą, nie pozwalając na nudę, choć wydaje mi się, że w pewnym stopniu jest ona nieunikniona. To za sprawą typowości rzępolenia Resurrected, którego podobnych wydawnictw od lat dziewięćdziesiątych uzbierało się bez liku więc niczym szczególnym zadziwić ono nie zdoła. Niemniej jednak jest to solidne granie w obrębie ujęcia jakie reprezentują ci mieszkańcy Zagłębia Ruhry, co czuć w sękatych riffach, nieco zgrzytliwym brzmieniu i mechanicznej nieustępliwości. Panowie grają od 1993 roku, ale w żadnym wypadku nie słychać na najnowszym krążku, jakichś oznak „geriatrii”, bo, pomimo że to tylko kolejna odsłona krwistego i apokaliptycznego death metalu, to skomponowana jest bez wysiłku i moc wyrazu posiada. Solidna dawka death-grindowego, soczystego i zarazem zwalistego młócenia. Jeśli wam się nie znudziło to bierzcie bez wahania. Fani starego Sinister, od pewnego momentu Napalm Death czy Cannibal Corpse powinni być zachwyceni.

shub niggurath




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz