Blood
Countess
„Imperatrix
Sanguinis”
Dominance of Darkness 2026
Ci
grający od 2018 roku black metal Brytyjczycy, wracają z drugą płytą, krzewiąc
opowieści w swoim ulubionym temacie, czyli o historiach związanych z Elizabeth
Bathory. To szybki bleczur, który na pierwszy rzut ucha, kojarzył mi się z
„dwójeczką” Immortal, bo i prędkości podobne, brzmienie i ciętość. Po kolejnym
przesłuchaniu, podobieństwa te nieco przyblakły, ponieważ klimatycznie jest u
Blood Countess trochę inaczej. Z wściekłych ataków, atmosferycznych zwolnień i
nastrojowych melodii, wyłazi wyraźnie wampiryczny klimat, który z kolei zalatuje,
choć niezbyt mocno, tak zwanymi „kredkami”, którymi nigdy nie lubiłem rysować.
Jednakże nie są to jakieś, teatralne wygibasy jak u wspomnianych „cyrkowców”,
gdyż Blood Countess poczyna sobie w bardziej zdecydowany sposób, co skutkuje
lodowatym i agresywnym black metalem, który potrafi boleśnie wybatożyć skórę,
odmrozić policzki czy postraszyć ewidentnie złowrogim nastawieniem, w czym obok
wirującego kostkowania, pomagają odpychające swą szorstkością i arogancją
wokale. To poważne podejście do komponowania dźwięków kwintet ten, urozmaica
żwawą rytmiką i chwytliwościami, które przypominają delikatnie diabelszczyznę w
stylu Dissection, ale w przypadku tutejszych aranżacji nie jest to tak bardzo
narzucająca się rzecz i swym charakterem doskonale wpisuje się w koncepcję
muzyki Brytyjczyków. Na co dzień stronie od wampirycznych wykwitów, ale muszę
przyznać, że ujęcie w stylu Blood Countess przypadło mi do gustu. Wygrali
twardym i kurewsko zimnym brzmieniem, rzęsistymi i dobrze napisanymi akordami,
wokalizami oraz niebywałą zaciekłością. Ta kapela tnie jak żyletki i trzyma
emocje przez cały czas trwania „Imperatrix Sanguinis”. Posłuchajcie.
Gwarantuje, że poczujecie ostre zęby na szyi.
shub
niggurath

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz