środa, 22 kwietnia 2026

Recenzja Pure Wrath „Bleak Days Ahead”

 

Pure Wrath

„Bleak Days Ahead”

Debemur Morti Productions 2026

Z czwartym albumem powraca indonezyjski specjalista od brutalnego deta, który w ramach Pure Wrath realizuje się na poletku atmosferycznego black metalu. Na najnowszej płycie zamieścił pięć, niekrótkich kawałków, w których oprócz tradycyjnego dla tego gatunku instrumentarium użył także mellotronu, fortepianu i saksofonu. Niewątpliwie wzbogaciło to zwyczajowe tremolo i klasyczne kostkowanie, które często wpada w dysonansowe nuty. Podobnie jest z wokalami, bo obok tradycyjnych powarkiwań, używa się tu także gardłowego, niezwykle klimatycznego śpiewu, który występuje tutaj w różnych odcieniach. To black metal, który dla odmiany nie posiada hipnotycznego charakteru, choć takie chwile w nim występują, ale przede wszystkim koncentruje się na dramatyzmie, ponieważ jest muzycznym obrazem, przedstawiającym coraz bardziej przygniatające życie. Tak więc mamy tutaj do czynienia z egzystencjalnym ujęciem, które rozbebesza lub jak kto woli rozkłada na czynniki pierwsze, życie ludzkie, skonfrontowane z brutalnością istnienia. Diabelszczyzna o melancholijnym, refleksyjnym i depresyjnym obliczu, która częstuje nostalgicznymi akordami, przechodzącymi niekiedy w mocniejsze uderzenia. Całościowo, jest to nowoczesne i momentami wpadające w rejony „post”, czarcie muzykowanie, o wygładzonym usposobieniu. Skupione na ludzkich uczuciach, którym naprzeciwko wychodzi proza życia codziennego, czyli wszystko co kochamy najbardziej. Industrializacja, robota, zmęczenie, niespełnione i niemożliwe do spełnienia marzenia oraz niepewność i rozczarowanie. Black metal dla intelektualistów, którym nie obce są dzieła Heideggera, Camusa czy Kierkegaarda.

shub niggurath




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz