Tarask
„Sitra
Ahra”
Antiq 2026
To
francuski, jednoosobowy projekt, który pochodzi z Marsylii i na ten czas,
wydaje swój drugi album. To sześć dość długich numerów, które utrzymane są w
black metalowym tonie. Diabelszczyzna jak to u Francuzów, którzy lubią
modyfikować bądź rozwijać ten gatunek. Jak zwał, tak zwał. W przypadku „Sitra
Ahra” mamy do czynienia z ujęciem modernistycznym, które wybrzmiewa rzecz
jasna, po francusku. Jest to przyciężkawy i całkiem gęsty bleczur, który oprócz
tremolando i klasycznego kostkowania, uderza w atonalne rozwiązania. Objawiają
się one w formie dysonansowych uderzeń czy też zwolnień, którym towarzyszą
plątaniny zimnych dźwięków. Oprócz tych zabiegów Tarask częstuje także
nastrojowymi wstawkami, wygrywanymi na syntezatorach i nieprzesterowanych
strunach przy asyście desperackich wręcz płaczliwych krzyków wokalisty lub
aksamitnego, kobiecego śpiewu. To mieszanka gwałtownych, lodowatych i
klimatycznych akordów, które są kontynuacją poprzedniej płyty, zarówno w
warstwie dźwiękowej jak i tekstowej. Black metal o introspektywnym charakterze,
wykorzystujący zasoby drugiej fali i nowoczesnych brzmień. Trochę zalatuje
podejściem islandzkim, bowiem i tutaj znajdziemy pełno szybkich i kaskadowych
riffów, które pędzą w takt łomoczącej perkusji. Ich dysonansowe pływanie wraz z
atmosferycznymi wtrętami, stanowczo, lecz i delikatnie zapraszają do osunięcia
się w błogi trans, z którego okresowo jesteśmy wybudzani przez brutalne zrywy.
Dla fanów współczesnego black metalu, który stawia na wielowarstwowe i gęste
tekstury o atmosferycznym zacięciu.
shub
niggurath

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz