środa, 28 maja 2025

Recenzja Caixão „Herakles / Melqart”

 

Caixão

„Herakles / Melqart”

Caverna Abismal Rec. 2025

Jakiś czas temu na naszym krajowym podwórku pojawił się twór o nazwie Dead Dogs Howl. Odpowiedzialny zań człowiek starał się stworzyć coś na zasadzie wariacji w temacie wczesnego greckiego black metalu. W sumie szkoda, że po trzech bardzo nieudanych próbach dał sobie spokój, bo mógłbym mu dziś podesłać materiał, który jest dobitnym przykładem, że to, co miał na myśli jest jednak wykonalne. I też można zrobić to w pojedynkę, co udowadnia chłopak z Portugalii, odpowiedzialny za najnowszy, drugi w dyskografii, album Caixão. Jak już wspomniałem, materiał ten to taka pół improwizacja, głownie w klimatach demówek Necromantia. Niby nic skomplikowanego, jednak nawet stare i sprawdzone wzorce trzeba umieć posklejać po swojemu, by nie powstał z tego jakiś muzyczny paszkwil. W tym przypadku słychać, że JG czuje starego ducha śródziemnomorskiego black metalu, gdyż jego kompozycje nie brzmią jak nieudane naśladownictwo, a raczej zaginione materiały z reh’ów, tudzież jakieś odrzuty z demówek greckich pionierów. Nie dość, że wszystko jest tutaj na miejscu, czyli brzmienie się zgadza, sposób riffowania także, do tego dochodzą wokale, bardziej szemrano-szeptane niż krzyczane, to muzyk pozwala sobie na dodatkowe happeningi muzyczne i wplatanie w to, co znane i lubiane, pomysłów autorskich. Takimi jawią mi się mocno pokręcone struktury, zwłaszcza w drugiej części płyty, kompletnie improwizowane i zaskakujące, chwilami wręcz psychodeliczne (patrz: „Geryon”). Ponadto nie brak tutaj robiących niesamowity klimat kotłów (w „Cretan Bull”) czy fragmentów akustycznych, albo opartych jedynie na basie i rytmie perkusyjnym. Dość często pojawiają się także klawisze, lecz nie tylko w postaci tworzących wampirystyczny nastrój tła, ale również wchodzące czasem na pierwszy plan zupełnie spontanicznie, niczym pijany muzyk, który pojawił się nie na tej scenie na której powinien.  To wszystko, nieco zwariowane, tworzy razem naprawdę ciekawy i spójny materiał, a jego największym, przynajmniej w moim odczuciu, atutem jest fakt, że mimo iż to pełnowymiarowy krążek, brzmi jak nagrania demo, tudzież z próby.  „Herakles / Melquart” to materiał z najgłębszego podziemia, przeznaczony wyłącznie dla maniaków tegoż. Bardzo wartościowa rzecz.

- jesusatan




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz