Patristic
„Catechesis”
Willowtip Records (2025)
Lubicie
dysonanse? Jeśli tak to mam tu coś dla Was. Patristic to side-project znanego z
Hideous Dvinity Enrico Schettino i właśnie wypuszcza w barwach Willowtip swój
debiutancki album „Catechesis”. Grupa wydała co prawda przed trzema laty EP
„Apologetica”, ale nie dane mi było jej słyszeć, dlatego też nie mam oglądu na
to, że Patristic grał wcześniej. To co słyszę na „Catechesis” z moim gustem się
nieco rozmija i szczerze się zastanawiam do kogo to wydawnictwo jest
skierowane. Patristic gra bowiem mocno zblackowany death metal naszpikowany
dość oczywistymi, nie kreującymi niczego dysonansami. Można doszukiwać się
porównań do Aosoth, ale zawartość „Catechesis” nie posiada tej głębi, którą
niesie za sobą dorobek Francuzów. Ze względu na swoją czytelność, przejrzystość
i pewną przyswajalność mógłbym pokusić się o skojarzenia z Convulsing, ale i tu
Włosi wydają się być dużo bardziej jednowymiarowi, bo nie ma tu opethowych,
akustycznych chwil ukojenia. Są za to melodie mgłopochodne, które trochę
ubarwiają te szkolne dysonanse i czynią Katechezę przyjemniejszą w odbiorze. O
ile warsztatowo grupie nie można niczego zarzucić i wszystko wykonane jest
nienagannie, o tyle odbieram te nagrania jako kompletnie nieangażujące. Nie
pomaga wypieszczona, kurewsko kliniczna produkcja, która odziera to wydawnictwo
z jakiegokolwiek klimatu, duszy czy charakteru. Całość wydaje się być takim
alternatywnym wydawnictwem skierowanym jednak do metalowego mainstreamu, które
nie wychyla się poza wydawnictwa z Nuclear Blast czy Century Media. Ja się męczyłem przy każdorazowej próbie
odsłuch, ale taka jest rola recenzenta, że nie zawsze słucha się tego co się
podoba. Jak dla mnie „Catechesis” jest wydawnictwem zbytecznym, które ma za
mało do zaoferowania na współczesnym rynku metalowym. Tym razem podziękuję za
dalsza współpracę z Patristic i nie będę rekomendował.
Harlequin

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz