środa, 14 maja 2025

Recenzja Trucizna „Devil's Glory Among Us”

 

Trucizna

„Devil's Glory Among Us”

Under the Sign of Garazel 2025

Wydana w zeszłym roku przez Garazela EP-ka „Wrzenie Krwi” była wyraźnym sygnałem, że oto na scenie blackmetalowej pojawił się kolejny bardzo obiecujący projekt. Jedna jaskółka jednak nie od razu czyni wiosnę, dlatego też cierpliwie czekałem, co z owych obietnic wyniknie. Na szczęście nie trwało to zbyt długo, bowiem lada dzień, pod szyldem tej samej wytwórni ukaże się kolejny materiał Trucizny. Nie jest to jeszcze pełen materiał, a kolejna, dwudziestodwuminutowa tym razem, EP-ka, zawierająca pięć nowych kompozycji. Stylistyka zbytnio się nie zmieniła, a właściwie można mówić o kontynuacji pomysłów w linii prostej. Zatem black metal w wykonaniu tego duetu ma oblicze surowe i przepełnione nienawiścią. Zresztą zaznacza to wyraźnie już pierwszy, otwierający wydawnictwo warmetalowy riff. Skojarzeń z riffowaniem pod Blasphemy jest tutaj zresztą nieco więcej, jednak poza charakterystycznymi ślizgami po gryfie, zostały one ubrane w nieco inne brzmienie i wzbogacone większą dawką mamiącej gdzieś między wierszami melodii. W efekcie uzyskano black metal, który bardzo mocno kojarzy mi się z dokonaniami Possession, zarówno pod względem samej struktury utworów, ich motoryki, jak i brzmienia. Biorąc pod lupę to ostatnie, przyznać należy, że „Devil’s Glory Among Us” brzmi nieco czytelniej niż poprzedniczka, co dodaje nowym nagraniom jeszcze większej mocy. Oczywiście wszelkie wprowadzone poprawki bynajmniej nie wpłynęły na klasyfikacje soundu Trucizny, który nadal jest staroszkolny i surowy. Wracając natomiast do samej muzyki. Poza wspomnianymi inspiracjami, słychać tutaj także odwołania do innych mistrzów drugiej fali, choćby wczesnego Samael w „Z Ciemności Powstałam”, utworze zdecydowanie wolniejszym i bardziej klimatycznym (pojawiają się w nim nawet muśnięcia klawiszowe). Ponadto, i nie wiem, czy aby nie stanie się to taką małą tradycją, wydawnictwo to, podobnie jak w przypadku „Wrzenie Krwi”, zamyka kompozycja z gatunku dungeon synth, będąca niejako podsumowaniem całości. Tak długo, jak nie jest to utwór wciśnięty na siłę (a w tym przypadku nie sprawia takiego wrażenia), podobny sposób podpisu autorskiego mi się podoba. Nie wspomniałem jeszcze o wokalach, choć w zasadzie mógłbym powtórzyć dokładnie to samo, co pisałem o głosie Joanny jakiś rok temu. Kobitka zdziera gardło do krwi, i przekonany jestem, że gdybyście słuchali tych piosenek „na golasa” (czytaj: bez jakichkolwiek informacji o zespole), nigdy byście nie zgadli, że za mikrofonem kryje się przedstawicielka płci piękniejszej. Jedyna zmiana, która dokonała się w przekazie słownym, to fakt, iż na nowej EP-ce połowa tekstów napisana i zaśpiewana została po angielsku. Trochę szkoda, bo liryki stanowią wartościowy dodatek do muzyki Trucizny, a w angielski nie każdy umi. Podsumowując jednak - „Devil’s Glory Among Us” to kolejny bardzo mocny materiał, który w zasadzie ugruntowuje pozycje zespołu na scenie, i to raczej w górnych jej rzędach. Ode mnie, równie wysoka rekomendacja.

- jesusatan




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz