Trucizna
„Devil's Glory Among Us”
Under the Sign of Garazel 2025
Wydana w zeszłym roku przez Garazela EP-ka „Wrzenie
Krwi” była wyraźnym sygnałem, że oto na scenie blackmetalowej pojawił się
kolejny bardzo obiecujący projekt. Jedna jaskółka jednak nie od razu czyni
wiosnę, dlatego też cierpliwie czekałem, co z owych obietnic wyniknie. Na
szczęście nie trwało to zbyt długo, bowiem lada dzień, pod szyldem tej samej
wytwórni ukaże się kolejny materiał Trucizny. Nie jest to jeszcze pełen materiał,
a kolejna, dwudziestodwuminutowa tym razem, EP-ka, zawierająca pięć nowych
kompozycji. Stylistyka zbytnio się nie zmieniła, a właściwie można mówić o
kontynuacji pomysłów w linii prostej. Zatem black metal w wykonaniu tego duetu
ma oblicze surowe i przepełnione nienawiścią. Zresztą zaznacza to wyraźnie już
pierwszy, otwierający wydawnictwo warmetalowy riff. Skojarzeń z riffowaniem pod
Blasphemy jest tutaj zresztą nieco więcej, jednak poza charakterystycznymi
ślizgami po gryfie, zostały one ubrane w nieco inne brzmienie i wzbogacone
większą dawką mamiącej gdzieś między wierszami melodii. W efekcie uzyskano
black metal, który bardzo mocno kojarzy mi się z dokonaniami Possession,
zarówno pod względem samej struktury utworów, ich motoryki, jak i brzmienia.
Biorąc pod lupę to ostatnie, przyznać należy, że „Devil’s Glory Among Us” brzmi
nieco czytelniej niż poprzedniczka, co dodaje nowym nagraniom jeszcze większej
mocy. Oczywiście wszelkie wprowadzone poprawki bynajmniej nie wpłynęły na
klasyfikacje soundu Trucizny, który nadal jest staroszkolny i surowy. Wracając
natomiast do samej muzyki. Poza wspomnianymi inspiracjami, słychać tutaj także
odwołania do innych mistrzów drugiej fali, choćby wczesnego Samael w „Z
Ciemności Powstałam”, utworze zdecydowanie wolniejszym i bardziej klimatycznym
(pojawiają się w nim nawet muśnięcia klawiszowe). Ponadto, i nie wiem, czy aby
nie stanie się to taką małą tradycją, wydawnictwo to, podobnie jak w przypadku
„Wrzenie Krwi”, zamyka kompozycja z gatunku dungeon synth, będąca niejako
podsumowaniem całości. Tak długo, jak nie jest to utwór wciśnięty na siłę (a w
tym przypadku nie sprawia takiego wrażenia), podobny sposób podpisu autorskiego
mi się podoba. Nie wspomniałem jeszcze o wokalach, choć w zasadzie mógłbym
powtórzyć dokładnie to samo, co pisałem o głosie Joanny jakiś rok temu. Kobitka
zdziera gardło do krwi, i przekonany jestem, że gdybyście słuchali tych
piosenek „na golasa” (czytaj: bez jakichkolwiek informacji o zespole), nigdy
byście nie zgadli, że za mikrofonem kryje się przedstawicielka płci
piękniejszej. Jedyna zmiana, która dokonała się w przekazie słownym, to fakt,
iż na nowej EP-ce połowa tekstów napisana i zaśpiewana została po angielsku.
Trochę szkoda, bo liryki stanowią wartościowy dodatek do muzyki Trucizny, a w
angielski nie każdy umi. Podsumowując jednak - „Devil’s Glory Among Us” to
kolejny bardzo mocny materiał, który w zasadzie ugruntowuje pozycje zespołu na
scenie, i to raczej w górnych jej rzędach. Ode mnie, równie wysoka
rekomendacja.
-
jesusatan

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz