piątek, 30 maja 2025

Recenzja Temptress „Catch The Endless Dawn”

 

Temptress

„Catch The Endless Dawn”

Dying Victims Productions 2025

W tym przypadku chodzi o włoski Temptress, który został powołany do życia w 2018 roku przez członków takich kapel jak Bunker 66 czy też Children Of Technology. Na koncie mają singiel, split i ten debiut, zawierający osiem kawałków dość niezobowiązującego heavy metalu. To delikatne ujęcie tego gatunku, w którym Włosi stawiają na melancholijne melodie i bardzo chwytliwe refreny. Reszta to już mnóstwo rytmicznego palm mutingu, którego partie często kończone są harmonijnymi zawijasami, trochę klasycznych solówek odpływających w sentymentalnym kierunku i łatwo wpadającego w ucho kostkowania w średnim tempie. Pomimo bezproblemowej przyswajalności tutejszych riffów bywa momentami na „Catch The Endless Dawn” całkiem zadziornie, lecz przeważają subtelne melodie i tradycyjnie bujające akordy, które zabierają chwilami do czasów „proto-metalowych”, ale i w strony konwencjonalnego doom metalu, znanego z twórczości chociażby Solitude Aeturnus. Dzieje się tak za sprawą wartko poprowadzonych linii melodycznych, kreujące nieco senną atmosferę, lecz potrafiącymi również przekształcić się w monumentalnie brzmiące dźwięki, które wraz z aksamitnymi wokalizami Mirko de Domenico sprawnie chwytają za gardło. Pierwsza płyta od Temptress to lekko strawny heavy metal, który klimatem i aranżacjami nawiązuje do jego klasycznych i przebojowych form. Jednakże podczas słuchania go w wydaniu tego tercetu, nie miałem wrażenia, że jest to jakaś radiowa wersja tego gatunku choć subtelność tego wydawnictwa jest wyraźnie namacalna. Panowie przytomnie wpletli do swoich kompozycji mnóstwo hipnotycznych fragmentów i delikatnie „brudząc” produkcję, osiągnęli organiczne brzmienie, nadając temu krążkowi autentyczności i uchronili go przed zarzutami o mainstreamowość. Częstujący średnimi tempami heavy metal, z którego sączą się energiczne riffy obdarzone fantazyjnymi melodiami, potrafiącymi unieść naprawdę wysoko. Tylko dla koneserów.

shub niggurath




 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz