środa, 7 maja 2025

Recenzja Unmerciful „Devouring Darkness”

 

Unmerciful

„Devouring Darkness”

Willowtip Records 2025

W ostatniej dekadzie maja powrócą panowie z Unmerciful. Będzie to dopiero czwarta, pełnowymiarowa produkcja w ich długiej karierze, bo istnieją już od 2001 roku, ale powinna zadowolić maniaków brutalnego death metalu. Muzyki Amerykanów chyba nikomu przedstawiać bliżej nie trzeba, ponieważ jest ona wszystkim fanom ostrej napierdalanki dobrze znana, albo przynajmniej powinna być. Tym razem wielbiciele soczystego grania dostaną dziewięć nowych numerów plus cover Origin, o wymownym tytule „Vomit You Out”. Najnowszy krążek tej kapeli to jakieś czterdzieści minut ciężkiego i gęstego grzania, które płynie w nie tak szybko jakby się to mogło wydawać. Jak na moje ucho riffy jadą tutaj w średnim tempie tylko czasami zrywając się do szybszego kłusu, przeradzając się wtedy w miażdżące blasty. Poza tym to głównie zbiór krótkich i porwanych akordów, w między które niekiedy wkradają się schizoidalne, wysokotonowe zagrywki. Oczywiście miarowe i gniotące kostkowanie na tłumionych strunach również można tutaj spotkać, co powoduje niemałe problemy z oddychaniem, ale jest to do przeżycia. Całość sprawia momentami wrażenie zbioru dźwięków, które kotłują się w bezkształtnej masie, ale to tylko złudzenie, bo technicznie Unmerciful są bez zarzutu i to właśnie dzięki ich umiejętnościom otrzymujemy całkiem pokombinowany brutal-death metal, który nie jest tak oczywisty jak chociażby Cannibal Corpse. Oprócz mięsa i krwi, kwartet ten raczy nas również agresywnymi formami, które niszczą w inteligentny sposób, zarzucając gęsto tkaną sieć złożoną z wielu wirtuozerskich wykrętasów. Wraz z precyzyjnie bijącą perkusją, bulgoczącym basem i niskimi growlami, które prowadzą chwilami dialog ze złośliwym alter ego wokalisty, kreują intensywną muzę. Zajadły metal śmierci o przebogatej treści, w której oprócz tradycyjnie gniotących i mielących riffów odnaleźć także można sporo technicznych smaczków i dysonansowego szlamu. Nie ułatwia to odbioru, ale jak już się przegryzie to wchodzi jak czysta z zamrażalnika. Brać, nie gadać i słuchać.

shub niggurath




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz