Death Kommander
“Never To Grow Old”
Macho Rec. / Warhorn / FDA Rec. 2025
Debiutancki album Death Kommander otrzymał ode mnie
kilka ciepłych słów, a było to cztery lata temu. Najwyższy był zatem czas, by
po głośnym „A” powiedzieć „B”. Mamy zatem „Never To Grow Old”, czyli kolejne
osiem wojennych piosenek tej międzynarodowej załogi, trwających łącznie nieco
ponad pół godziny. Zastanawiam się, cóż takiego mądrego można napisać o
zespole, który otwarcie określa swoją twórczość jako „Bolt Thrower worship”? Chyba
nic odkrywczego, podobnie jak i sama muzyka odkrywcza nie jest. Powiem może
zatem w ten sposób: jako absolutny maniak brytyjskiego czołgu, hasła reklamowe,
jak to, użyte linijkę wyżej, działają na mnie jak magnes, a wszelkie klony Bolt
Thrower dzielę po prostu na dwie kategorie. Udane i nieudane. Odłam death
metalu stworzony przez ekipę z Coventry jest na tyle charakterystyczny i
dopracowany, że naprawdę nie wymaga dalszych udoskonaleń. Wręcz przeciwnie.
Zbytnie kombinowanie najczęściej prowadzi na bagna, w których przeciążony
pojazd pancerny po prostu tonie. Death Kommander trzymają się bardzo ściśle ram
wyznaczonych na „Warmaster” (chciałem tutaj przez chwilę napisać, że najlepszym
krążku Bolt Thrower, ale takich „najlepszych” zespół ten nagrał przecież
kilka). „Never To Grow Old” zawiera osadzone w średnim tempie pancerne melodie,
które to stanowią absolutną podstawę rzeczonego stylu. I, tak jak wspomniałem
na wstępie, jedyną kwestią jest tutaj, czy kultywatorzy wyspiarskich tradycji
owe melodie potrafią uczynić odpowiednio ciężkimi a zarazem chwytliwymi. Death
Kommander potrafią, i to zdecydowanie. Co prawda przytrafiają im się małe
zapchajdziury, ale, z ręką na sercu, dobre osiemdziesiąt procent tego albumu to
klasyczny, potężny i niepokonany Bolt Thrower. Szczególnie mocna jest środkowa
część albumu, z takimi pociskami jak „Bazentin Wood”, Yellow Cross” czy
„Aftermath”. Zresztą niektórych riffów z tej płyty nie powstydził by się nawet
duet Thompson / Ward. Jeśli podoba wam się to, co na podstawie klasycznego
przepisu tworzy dziś Memoriam, jeśli uważacie, że Slugathor czy Desecresy to
wybitnie zdolni uczniowie, to możecie na swoją listę zespołów wartych uwagi
dopisać także Death Kommander. Jestem całkowicie przekonany, że spędzicie z
tymi nagraniami wiele godzin, i że zbyt prędko nie wylecą wam one z głowy, lecz
zadomowią się tam na dobre.
-
jesusatan

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz