Medico Peste
„Aesthetic of Hunger”
Malignant
Voices 2025
Po krótkiej przygodzie z “majorsem”, Medico Peste
wracają pod skrzydła rodzimej Malignant Voices, czyli, można powiedzieć, do
domu, gdzie ich miejsce. Bo, jak to się mówi, wszędzie dobrze, ale w domu
najlepiej. Powiedzenie to zresztą znakomicie sprawdza się także w sprawie
najważniejszej, czyli muzycznej zawartości „Aesthetic of Hunger”, trzeciego
albumu Krakowian. Bo jest to materiał, który, po krótkiej podróży w rejony jakby
nieco bardziej przystępne, wrzuca zespół ponownie na właściwe tory. „Aesthetic
of Hunger” stanowi dla mnie rozwinięcie myśli twórczej z debiutu, i to rozwinięcie
w bardzo mocnym tego słowa znaczeniu. Co mam na myśli? Przede wszystkim to, że
od zarania Medico Peste był tworem wyjątkowym, czerpiącym z różnych źródeł, bez
oglądania się na obecnie panującą modę. Jednocześnie wymykający się
bezpośrednim porównaniom, potrafiącym mieszać w swojej twórczości zarówno
elementy staroszkolne, jak i te bardziej współczesne, ocierające się momentami
nawet o „post” czy awangardę. Jednocześnie tworem do szpiku kości blackmetalowym,
acz nie trzymającym się sztywno wyznaczonych przez twórców gatunku ram. Poza
agresywnymi, chłodnymi, norweskimi tremolo, islandzkimi melodiami czy
francuskimi dysonansami znajdziemy na tym albumie utwory, przy których można z
lekka odpłynąć. Niech za taki przykład wskażę choćby wyjątkowo klimatyczny „Ecclessiogenic
Psychosis”, czy następujący zaraz potem „Antrakt”, przerywnik instrumentalny,
kompletnie hipnotyzujący, i teoretycznie z czystym black metalem mający
niewiele wspólnego. Dzięki temu, „Aesthetic of Hunger” jest albumem, który
działa niczym choroba. Postępująca powoli, nie dająca natychmiastowych objawów,
lecz z każdą chwilą infekująca zakamarki umysłu coraz głębiej. Sporo jest na
tych nagraniach smaczków, które dostrzegamy dopiero po pewnym czasie, ale
uważam, że rozkładając poszczególne kompozycje na części pierwsze pozbawił bym
słuchacza satysfakcji z samodzielnego się nimi delektowania. Powiem zatem tylko
tyle: Medico Peste nagrali kolejny fantastyczny album. Utrzymany całkowicie w
swoim własnym, wykreowanym na przestrzeni lat stylu, który to już dziś śmiało
stanowić może inspirację dla adeptów czarnej sztuki. Dla mnie, najwyższa światowa
klasa.
-
jesusatan

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz