Enterré
Vivant
„Akuzaï”
Antiq Records 2025
To
francuski duet, który w swojej muzyce skupia się na tematach związanych z
Japonią, bo jeden z członków Enterré Vivant od 25 lat mieszka w Kraju Kwitnącej
Wiśni. Dlatego też w ich kompozycjach odnaleźć można sporo odniesień do
japońskiej kultury, który objawiają się w melodyce jak i intonowaniu tekstów z
odpowiednim akcentem, przypominającym warczenie wkurwionego samuraja. Najnowszy,
trzeci już krążek tego istniejącego od 2021 roku projektu, konceptualnie bazuje
na dziesięciu grzechach religii buddyjskiej, osadzonych w kontekście drugiej
wojny światowej. Swoje pomysły ci dwaj panowie ubierają w black metalowe
dźwięki, do których dokładają znaczną porcję klawiszy oraz nastrojowych
interludiów, co wraz ze specyficzną harmoniką kieruje wyraźnie to ujęcie
rogacizny w jej atmosferyczne rejony. Tak więc black metal w wykonaniu Enterré
Vivant to epicko „pachnąca” muzyka, która poprowadzona jest w zmiennych tempach
i raczy swoich słuchaczy dość egzotycznymi melodiami. Reszta to automat
perkusyjny, twardo nastrojone i zimne gitary, które w bardziej naładowanych
syntezatorem fragmentach zdają się być jedynie dodatkiem do elektroniki, wysunięte
do przodu linie basu oraz wspomniane, momentami wręcz histeryczne wokale. Całość
układa się w nudne i chwytliwe utwory, które zupełnie pozbawione są
agresywności i diabelskiego szaleństwa. Słychać w nich tendencję do
francuskiego kombinowania i stawiania na klimatyczność, która stanowi trzon tej
płyty. Mam wrażenie, że mniej dla Enterré Vivant są ważne szatańskie tremolo i
zadzierżyste riffy, ponieważ w ich muzyce dominuje głównie melancholijny hipnotyzm,
uzyskany za pomocą melodii wygrywanych na klawiszach, pianinie czy flecie, co
łącznie z wokalizami o przeróżnym natężeniu melodramatycznego skrzeczenia,
owocuje teatralną i w gruncie rzeczy muzyką o astenicznej budowie, gdyż w dużej
mierze pozbawiono jej cech dla tego
gatunku właściwych. Jest ona z pewnością oryginalna i pełna niuansów, lecz jej
kręgosłup jest niesamowicie wątły. Zatem fanom eksperymentalnych i popularnych
odmian black metalu ten krążek polecam. Reszta może sobie bez żalu odpuścić.
shub niggurath

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz