sobota, 17 maja 2025

Recenzja Karyorrhexis „Graven Odes”

 

Karyorrhexis

„Graven Odes”

Independent 2025

Pierwsze skojarzenia jakie mnie naszły po spojrzeniu na obraz Stevana Aleksića „The Great Reaper”, zdobiący debiutanckie demo Karyorrhexis, to podobieństwo tematyczne do okładki „Gesundrian” Diocletian. Nie jedyne to jednak konotacje, gdyż oba te zespoły pochodzą z Antypodów, a konkretniej, „Graven Odes” to twór dowodzony przez C.Johnston’a, mózg nieistniejącego już oficjalnie Vesicant. Po tych krótkich wzmiankach personalnych chyba raczej wiadomo, czego się możemy po rzeczonej demówce spodziewać. Tak, panie i panowie, Karyorrhexis grają death metal. Staroszkolny i czysty w swojej postaci. Jednocześnie nie kłaniający się jakimkolwiek bezpośrednim porównaniom. Zarazem dość zróżnicowanym, bowiem poza fragmentami burzowymi nie brak w tych kompozycjach momentów nieco bardziej nostalgicznych czy nastrojowych, jak choćby w wieńczącym całość „ Verminus Est”. Można powiedzieć, że demo to zawiera wszystko, czego pragnącej rozkładu duszy potrzeba. Już w otwierającym numerze usłyszycie ciężkie, Bolt Throwerowe rytmy, przez które niespodzianie przebija się Blasphemopodobny akord z charakterystycznym ślizgiem po gryfie. Tylko podczas tego kawałka tempo zmienia się kilkukrotnie, lecz nie jest to łamanie akordów na zasadzie spontanu. Tutaj, i mam na myśli całe demo, a nie wyłącznie wspomniany utwór, wszystko pięknie się zazębia, współgra i ma swoje logiczne uzasadnienie. Przyznać też trzeba, że poza pojawiającymi się miejscami riffami tremolo, czy nielicznymi dysonansami, materiał ten nie należy do zbyt chwytliwych. Karyorrhexis bynajmniej nie ułatwiają słuchaczowi zadania, raczej wystawiają go na pewnego rodzaju sprawdzian cierpliwości. Nagrania te zaczynają bowiem wybrzmiewać w głowie coraz głośniej z każdym odsłuchem, i jedynie cierpliwi są w stanie odkryć ich pełną moc. O wokalach rozpisywać się nie zamierzam, bowiem utrzymane są w ramach standardowego growlu, i stanową po prostu solidny element układanki, bez zbytecznych eksperymentów. Demo to brzmi oczywiście staroszkolnie, czego raczej każdy powinien się bez podpowiadania domyśleć. Zatem jeśli jesteście zainteresowani staroszkolnym death metalem, który nie jest oczywisty w swoim obrazie, to sięgajcie po „Graves Odes” bez wahania. Bardzo obiecujące nowe otwarcie, i mam nadzieję, że kolejny materiał już się szykuje. Ja posłucham z nieukrywaną przyjemnością.

- jesusatan




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz