piątek, 2 maja 2025

Recenzja Wretched Path „Sea Of Death”

 

Wretched Path

„Sea Of Death”

Meara Music 2025

Wretched Path to fińska kapela, która została założona w 2020 roku przez doświadczonych muzyków z tamtejszej sceny metalowej. Tych pięciu panów może być Wam znanych z takich kapel jak chociażby Pestigore, Born Of Thorns czy Godsplague. Już jakiś czas temu, bo w marcu, wydali swój drugi krążek, który w sumie niczym nie zaskakuje. Finowie grają bowiem klasyczny death metal, którego było pełno na rynku w latach dziewięćdziesiątych. Jest to oczywiście skandynawskie ujęcie tego gatunku, ale o dziwo mocno nawiązujące do szwedzkiej szkoły, choć pierwiastek „fińskości” siłą rzeczy w nim drzemie. Brzmieniowo mocno pachnie tutaj dobrze wszystkim znanym Sunlight Studio i podobnie jest w kwestii riffów oraz melodyjności „Sea Of Death”. Jednakże gitary jak i sekcja rytmiczna są u Wretched Path bardziej dociążone, co powoduje, że ich decior jest wyraźnie gęstszy i duszniejszy niż „szwedzizna” z tamtego okresu. Poza tym to już tylko tradycyjny metal śmierci, który płynie w zróżnicowanym tempie, zapodając chwytliwe akordy, które mieszają się z tymi bardziej brutalnymi, lecz sprytne ich połączenie generuje łatwo wpadającą w ucho muzę. Kwintet ten sprawnie łoi skórę poprzez rytmiczne kostkowanie wspomagane łupiącą perkusją i dźwięcznym basem. Rzecz jasna całości wtórują niezwykle czytelne growle Esa Salminen’a, który w śladowo potrafi również pokrzyczeć w gore’owym stylu. W gruncie rzeczy najnowsze wydawnictwo tej grupy jest niczym nowym. Jak dla mnie to zwyczajowy ukłon w stronę ostatniej dekady poprzedniego wieku, kiedy to takie granie było w rozkwicie. Mięsisty i nośny death metal z odrobiną fińskiego mroku oraz sentymentalnymi melodiami. Bez fajerwerków i szczególnej mocy, ale skomponowany z uczuciem, które przełożyło się na lekkość jego odbioru.

shub niggurath




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz