wtorek, 20 maja 2025

Recenzja Grog „Sphere Of Atrocities”

 

Grog

„Sphere Of Atrocities”

Hellprod Records / Murder Rec. (2025)

 


Portugalia nigdy deathmetalową mekką nie była. W zasadzie poza nieodżałowanymi Disaffected i Thormenthor trudno mi przywołać myślami jakiś zespół, który gdzieś realnie zaistniał w deathmetalowym światku. Wyjątkiem jest lizboński Grog, który działa na scenie nieprzerwanie od 1991 roku i właśnie wydaje swój piąty, pełny album w barwach szerzej niekojarzonej Hellprod Record. Przyznam się szczerze, że poza dobrym, debiutanckim „Macabre Requiems” twórczość Grog nie jest mi znana i nawet nie kojarzyłem, że grupa wciąż funkcjonuje, dlatego z tym większą chęcią sięgnąłem po „Sphere Of Atrocities”, aby sprawdzić, czy nadal jest w tym graniu ogień, czy po prostu Portugalczycy wpisują się na długą listę dziadersów plujących bezpłciowymi wydawnictwami. Już pierwszy kontakt ze „Sphere Of Atrocities” rozwiewa wszelkie wątpliwości – Grog nie pierdoli się w tańcu i wciąż ma do zaoferowania bardzo dużo. Niespełna chrystusowa długość płyty dostarcza wysokooktanową dawkę napierdolu z pogranicza brutalnego death metalu i grindcore’a. Nie brakuje tu szybkiego, niejednokrotnie kombinowanego riffowania, nie brakuje zmian tempa, nie brakuje świdrujących tremolo gitar, morderczych kanonad perkusji przeplatanych gęstymi przejściami, nie brakuje mocnego growlu i kontrastujących skrzeków. Aż jestem zdumiony z jaką swobodą Portugalczycy wygrywają te motywy gdyż zapamiętałem ich debiut jako dość prosty warsztatowo. Tutaj obcujemy z machiną, która śmiało mogłaby wpisywać się w katalog Relapse sprzed dwóch dekad czy nawet Willowtip, można pokusić się o stwierdzenie, że jest to techniczne granie w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Deathgrind w wydaniu Grog jest bowiem dość kliniczny, czytelny, oprawiony dobrą produkcją, której daleko do modnych obecnie, undergroundowych standardów. Śpieszę jednak uspokoić, że nie ma tu mocy o wygłaskanych partiach w stylu Decrepit Birth czy Obscura – tu wszystko napierdala tak jak powinno, a całość podparta jest naprawdę fajnymi pomysłami. „Sphere Of Atrocities” choć nie niesie za sobą żadnej nowej jakości i nie otwiera żadnych nowych furtek jest płyta zwyczajnie bardzo dobrą, płytą, której po kapeli z takim stażem scenicznym raczej nie należało się spodziewać. Szczerze polecam i choć sam ie planuje kupić tego wydawnictwa, to jestem przekonany, że będzie to jedna z większych, pozytywnych niespodzianek tego roku jeśli chodzi o metal śmierci i pochodne. Trzeba posłuchać!

                                                                                                                                             Harlequin




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz