Impious
Throne
„Suffering”
ATMF-De Tenebrarum Principio 2025
Impious
Throne to w miarę świeży jednoosobowy projekt niejakiego DM, który może być Wam
znany z udziału w takich nazwach jak chociażby Gates Of Mourning czy Maruta.
Pochodzi on z Florydy i pod obecnym szyldem nagrywa od 2021 roku. Ta płyta jest
jego drugim wydawnictwem i zawiera osiem utworów całkiem zajadłego black metalu
z małą, smolną polewą, która wynika z dość ciężkiego brzmienia gitar jak na ten
gatunek. Zanika on w chwilach, kiedy do głosu dochodzą świdrujące tremolo, ale
w ostatecznym rozrachunku na „Suffering” przeważają mięsiste riffy, które wraz
z mocno bijącą sekcją tworzą zwartą strukturę dźwięku. Ogólnie nic nowego o
muzyce kreowanej przez tego Amerykanina napisać się nie da. To głównie szybki
bleczur, który zasypuje nas falami chłostających blastów, biczujących riffów,
poprzecinanych okresowo krótkimi zwolnieniami i wysokotonowymi zagrywkami.
Nawałnicy towarzyszą jadowite wokalizy, które brzmią naprawdę złowrogo i
podkreślają jej batalistyczny charakter, bo black metal Impious Throne można z
powodzeniem przyrównać do wybranych wydawnictw Marduk bądź tych bardziej
przystępnych spod znaku Belphegor, gdyż podobnie jak Austriacy wpuszcza on do
swojego rzępolenia znaczny, melodyczny ślad. Niewątpliwie ułatwia on odbiór tej
agresywnej muzyki, co pozwoli trafić jej do szerszego odbiorcy. Typowa, czarcia
napierdalanka, która chwilami oprócz bluźnierczego i posępnego klimatu cieszyć
może także swą bezproblemową przyswajalnością. Najnowsza propozycja od Impious
Throne jest pozycją, która niesie ze sobą coś na zasadzie „dla każdego coś
dobrego”, ponieważ znajdziecie na niej wszystkiego po trochu. Agresywne akordy,
szalone ataki, epickie chwytliwości oraz sporo zadziornego i atmosferycznego po
skandynawsku kostkowania. Wszystko upchnięte w każdym utworze gwarantuje brak
nudów podczas odsłuchu. Chcecie to bierzcie. Ja podziękuję, bo jak zbytnio
pomieszam to niestrawność mam.
shub
niggurath
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz