Casket
„In
the Long Run We Are All Dead”
Necbreaker Records 2026
Trochę
tych „kasketów” na scenie metalowej się uzbierało, bo w samych Niemczech są
trzy kapele o tej nazwie. W tym przypadku chodzi też o niemiecką brygadę, ale o
tą, pochodzącą z kraju związkowego, który nazywa się Baden-Württemberg. Tercet
ten ma za sobą długą historię, co nie przekłada się na ilość wydawnictw,
ponieważ Casket gra już od 1990 roku i oprócz kilku demosów ma na koncie
zaledwie cztery płyty. Niebawem liczba albumów się powiększy, gdyż w ostatniej
dekadzie stycznia ukaże się ich piąty krążek, o którym właśnie mowa. Zawierać
on będzie jedenaście kawałków utrzymanych w death metalowym tonie, który
powinien spodobać się purystom. Ci dwaj panowie z koleżanką na basie komponują
w staroszkolnym stylu, gniotąc okrutnie. To death metal, który swą ciężkością i
żylastością wywraca flaki na lewą stronę. Brzmi jak początki tego gatunku w Europie,
czyli na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, przypominając
demówki Grave, Funebre, Carnage czy Gorefest. Utwory o prostej konstrukcji,
pozbawionej udziwnień i zbędnych ozdobników. Ciężkie i gęste akordy, które nie
niosą ze sobą żadnych melodyjek, tylko ten specyficzny groove, z którego sączy
się cuchnąca flegma i smród rozkładu. Średnie i wolne tempo, żylasty bas, od
którego drży żołądek, przytłaczające bębny, mięsista gitara i głębokie growle.
Całość zebrana do kupy, generuje brudną i mroczną muzę, która zalewa uszy
kilkoma tonami błotnistej mazi, składającej się jak mniemam, ze zmielonych ciał
razem z kośćmi. Dusi podczas doomowych zwolnień i mieli, bujającym rytmem w
trakcie headbangowych przyspieszeń, którym nierzadko towarzyszą przepyszne
d-beaty. Najnowsze dzieło od Casket, to zwarta ściana dźwięków, wytworzona za
pomocą dudniącej sekcji rytmicznej i soczystej gitarze, której riffy tną jak tempa
brzytwa, tworząc rany bardziej szarpane niż cięte. Bagnisty death metal o dużej
sile rażenia, która od pierwszych taktów przenosi w czasie, serwując
złowieszczą i nie kłaniającą się trendom muzykę. Stuprocentowy metal śmierci o
undergroundowej proweniencji. Jakże mam zatem nie polecić.
shub
niggurath

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz