wtorek, 20 stycznia 2026

Recenzja Casket „In the Long Run We Are All Dead”

 

Casket

„In the Long Run We Are All Dead”

Necbreaker Records 2026

Trochę tych „kasketów” na scenie metalowej się uzbierało, bo w samych Niemczech są trzy kapele o tej nazwie. W tym przypadku chodzi też o niemiecką brygadę, ale o tą, pochodzącą z kraju związkowego, który nazywa się Baden-Württemberg. Tercet ten ma za sobą długą historię, co nie przekłada się na ilość wydawnictw, ponieważ Casket gra już od 1990 roku i oprócz kilku demosów ma na koncie zaledwie cztery płyty. Niebawem liczba albumów się powiększy, gdyż w ostatniej dekadzie stycznia ukaże się ich piąty krążek, o którym właśnie mowa. Zawierać on będzie jedenaście kawałków utrzymanych w death metalowym tonie, który powinien spodobać się purystom. Ci dwaj panowie z koleżanką na basie komponują w staroszkolnym stylu, gniotąc okrutnie. To death metal, który swą ciężkością i żylastością wywraca flaki na lewą stronę. Brzmi jak początki tego gatunku w Europie, czyli na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, przypominając demówki Grave, Funebre, Carnage czy Gorefest. Utwory o prostej konstrukcji, pozbawionej udziwnień i zbędnych ozdobników. Ciężkie i gęste akordy, które nie niosą ze sobą żadnych melodyjek, tylko ten specyficzny groove, z którego sączy się cuchnąca flegma i smród rozkładu. Średnie i wolne tempo, żylasty bas, od którego drży żołądek, przytłaczające bębny, mięsista gitara i głębokie growle. Całość zebrana do kupy, generuje brudną i mroczną muzę, która zalewa uszy kilkoma tonami błotnistej mazi, składającej się jak mniemam, ze zmielonych ciał razem z kośćmi. Dusi podczas doomowych zwolnień i mieli, bujającym rytmem w trakcie headbangowych przyspieszeń, którym nierzadko towarzyszą przepyszne d-beaty. Najnowsze dzieło od Casket, to zwarta ściana dźwięków, wytworzona za pomocą dudniącej sekcji rytmicznej i soczystej gitarze, której riffy tną jak tempa brzytwa, tworząc rany bardziej szarpane niż cięte. Bagnisty death metal o dużej sile rażenia, która od pierwszych taktów przenosi w czasie, serwując złowieszczą i nie kłaniającą się trendom muzykę. Stuprocentowy metal śmierci o undergroundowej proweniencji. Jakże mam zatem nie polecić.

shub niggurath




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz