Hologramah
„Abyssus.
Versus. Versiculos.”
Living Temple Records 2025
To
nowa, „tegoroczna” kapela z Chile, w której skład wchodzą muzycy znani z
udziału w takich brygadach jak Animus Mortis czy Selbst. Nie bawiąc się w żadne
krótsze zapowiedzi, wydają debiutancki album i chuj. Jak na Amerykę Południową
przystało jest na nim brutalnie i gęsto. Panowie po dziwacznym introsie „Blood
of Eden” uderzają z kopyta i będą już tak jechać do końca. Hologramah bawi się
w dysonansową odmianę black-death metalu, którego głównym trzonem jest sekcja
rytmiczna, łupiąca równo i ze stałym tempem, zalewając basowo-perkusyjną lawiną
dźwięków. Pustą przestrzeń między wiosłem niskotonowym i bębnami wypełniają
gitary, snujące interwałowe riffy i tremolo, z których prawie non stop
wyłaniają się brzękliwe i uwierające zagrywki. Tworzą one dość zwartą
plątaninę, która oprócz agresywności proponuje również trochę posępnych
melodii. Nie są to jednak jakieś tam cukierkowe chwytliwości, ale pełne
tajemnic, mistyczne harmonie, które powodują, że „Abyssus. Versus. Versiculos.”
posiada wyraźnie rytualny charakter. Metal od Chilijczyków płynie wartko i
ustawicznie, nie tracąc czasu na jakiekolwiek zwroty akcji. Każdy utwór to
hipnotyzujące zaklęcie, które wprowadza w trans i jednocześnie intensywnie
oddziałuje na zmysły poprzez swą dynamikę, budującą silne napięcie, co skutkuje
uczuciem niepokoju i częściowego wyobcowania. To intensywny black-death metal,
wciągający do swojego świata, którego pejzaż przeraża i fascynuje.
Skonstruowany liniowo, ale dzieję się w nim mnóstwo magicznych rzeczy, które
mamią na całego i trudno się temu oprzeć, gdyż mroczna dramaturgia tego
materiału robi naprawdę dobrze. Zagrany na silnej sekcji rytmicznej i twardych,
zimnych gitarach wraz z wokalami o „kapłańskim” wyrazie, kończy się outrem o
wymownym tytule „Amen”.
shub
niggurath
https://livingtemple.bandcamp.com/album/hologramah-abyssus-versus-versiculos

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz