sobota, 24 stycznia 2026

Recenzja Total Annihilation „Mountains of Madness”

 

Total Annihilation

„Mountains of Madness”

Testimony Records 2026

To już dwudziestoletnia kapela, ale niezbyt płodna, bo właśnie wydała dopiero czwartą płytę. Może długość stażu nie przekłada się na ilość albumów, lecz słabej jakości zarzucić tym czterem Szwajcarom nie można. Thrash metal jaki oferują nie niesie niczego nowego i mocno zakorzeniony jest w latach osiemdziesiątych. To ta sama rytmika i dynamika zapodana za pomocą riffów w średnim i szybkim tempie, które Total Annihilation okrasza idealnie wpasowanymi solówkami. Co wyróżnia muzykowanie tej brygady, to odpowiednio dociążone gitary, które dodatkowo zagęszcza dość nisko nastrojona sekcja rytmiczna, a to skutkuje mocnym skrętem w rejony death metalowe więc określenie grania tego kwartetu jako „thrash-death”, nie powinno być w żadnym razie błędem. Zresztą nie tylko w barwie instrumentów słychać ciężkość, ponieważ akordy poza charakterystycznym dla thrashu biczowaniem, potrafią wybornie pognieść i za sprawą swego ponurego charakteru, zsyłają sporo morowego powietrza. W ogóle mało na „Mountains of Madness” jest żywiołowego i delikatnie beztroskiego kostkowania w stylu Bay Area, a jeśli się już pojawia, to bliżej mu do agresywniejszych, europejskich zespołów jak chociażby Sodom czy Kreator. Mimo obecności tych elementów i tak przeważają te mroczne oraz ciężkie formy, które wyraźnie brutalizują tutejsze kompozycje, a także nadają im interesującej atmosferyczności. To intensywny metal nawet jeśli płynie w wolnym i średnim tempie, skutecznie miażdżąc i zaskakując różnorodnością pomysłów jego twórców. Soczysty i zarazem łatwo przyswajalny thrash-death, w którym gitara rytmiczna prowadzi fantastyczny dialog z solową, bębny i bas dostarczają głębokich dołów, a całości towarzyszą niezłe wokalizy. Dobrze wyprodukowana produkcja, ale niepozbawiona szorstkości i brudu. Dewastuje od pierwszych chwil więc sprawdzajcie, ponieważ to naprawdę świetne granie.

shub niggurath




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz