Hating
Life
„Revenge from Beyond”
Pulverised Rec. 2026
Nie wiem jak wy, ale ja, patrząc na nazwę zespołu z Saragossy,
skojarzenia mam jednoznaczne. I zresztą bardzo szybko okazuje się, że słuszne.
No ale po kolei. Hating Life to dwuosobowy projekt, którego połowę stanowi
gitarzysta Ataraxy. Pod nazwą zaczerpniętą od tytułu kawałka Grave z
debiutanckiej płyty, panowie postanowili oddać swój hołd dla starej szwedzkiej
szkoły. Nagrali zatem pięć, trwających łącznie nieco pond dwadzieścia minut,
kawałków, dorzucili intro, opatrzyli całość odpowiednio klimatyczną okładką, i
oddali w ręce Pulverised do wydania. Materiał ten ujrzy światło dzienne już za
niecały miesiąc, ale każdy maniak wspomnianego nurtu już dziś powinien zaznaczyć
sobie rzeczoną datę w kalendarzu. Nie dlatego, że materiał ten jest jakiś
przełomowy czy przenoszący góry. Tutaj miejsca na eksperymenty zbyt wiele nie
ma. Ale… No właśnie. Wspomniałem o Ataraxy. W tym przypadku owa szwedzizna, na
podobieństwo Entombed czy Grave, bardzo udanie podrasowana została melodią.
Melodią, z której macierzysty zespół Santi’ego słynie, ale także melodii, która
swój pierwotny rodowód zawdzięcza choćby takim aktom jak Gorement czy Crypt of
Kerberos. Co z tego wynika? Ano to, że te pięć kompozycji, to nie jest granie
na jedno kopyto. Tak, jest tu d-beat’owanie, ale są i wciągające gitarowe
pasaże, są masywne zwolnienia i momenty szybsze, uderzające rytmiką w łeb
niczym pięciokilowym kamlotem. Na dobrą sprawę można powiedzieć, że panowie
zebrali w małą pigułkę wszystko co w szwedzkich wariacjach deathmetalowych
najlepsze. I skleili z tego na tyle ciekawy kolaż, że nic nie wydaje się w nim
ani sztuczne, ani nużące, ani totalnie wtórne. Bo poza wokalem, który od
klasyki nie odbiega ani o jotę, ta muzyka jest zaskakująco zróżnicowana i
przemyślana. I słucha się jej naprawdę z wielką przyjemnością. Można się
zresztą przy niej pobawić z kolegą w podobnym wieku w grę „Zgadnij czyj to
riff”, oczywiście z przymrużeniem oka. Bardzo fajna przystawka. Na tyle fajna,
że mam nadzieję, iż projekt Hating Life nie jest jednorazowym wybrykiem, i z
czasem doczekamy się równie dobrego pełniaka. Polecałem powyżej, zwłaszcza
określonej grupie odbiorców, więc powtarzać się nie będę.
-
jesusatan

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz