Necropolissebeht
„Taurunovem - Th’Astraktyan
Serfdome”
Amor Fati 2026
Kiedy cztery lata temu pisałem tutaj o debiutanckiej
EP-ce Necropolissebeht, byłem przekonany, że to raczej jednorazowy wyskok, bez
większych szans na kontynuacje. I wcale z tego powodu nie płakałem, bo projekt
ten niczym szczególnym się z tłumu war metalowych aktów nie wyróżniał. Okazuje
się jednak, że trio odpowiedzialne za Cmentarny Sabat postanowiło dalej siać
nuklearne zniszczenie, czego dowodem pełnowymiarowy materiał zespołu, który
lada chwila ukaże się nakładem Amor Fati. Kto słyszał „TTCCCLXXX” doskonale
wie, czego może się po tym pełniaku spodziewać. Warmetalowej klasyki. Nie ma na
tym albumie absolutnie niczego innowacyjnego, odkrywczego czy porywającego.
Można powiedzieć, że przez ponad czterdzieści minut nastawieni jesteśmy na
odgłosy dudniącej, niczym spadające przy nalocie dywanowym bomby, perkusji,
chłoszczących narządu słuchu linii gitarowych, najczęściej zapętlonych, z
bardzo nielicznymi urozmaiceniami, charczącym gdzieś z drugiego planu wokalem,
tyleż jednolitym co wspomniane gitary, wpadającymi randomowo na pierwszy plan
solówkami, będącymi chyba jakimś rodzajem improwizacji niż wynikiem dłuższych
przemyśleń, i ogólnego nakurwu. Linie melodyczne? Te nawet jak na gatunek są
bardzo oszczędne. Powiedziałbym wręcz, że „Taurunovem - Th’Astraktyan Serfdome”
jest materiałem monotonnym i schematycznym. I wcale nie będzie w tym zbytniej
przesady, co sami zresztą stwierdzicie, o ile w ogóle po te nagrania
sięgniecie. Z drugiej strony, owa monotonia ma też i drugie oblicze. Dzięki tej
monotonnej intensywności zespół wprowadza odbiorcę w pewnego rodzaju trans.
Albo inaczej, przy tych dziewięciu ścieżkach można poczuć się jak zamknięty w
bunkrze uciekinier, narażony na odgłosy intensywnego ostrzału artyleryjskiego
na powierzchni. Brzmienie tych nagrań to głęboka piwnica. Chwilami gitary
chowają się za perkusją, czy też, co najwyżej, zlewają się z owym dudnieniem w
jednolitą masę, z której czasami, też jakby przypadkowo, coś wyraźniejszego się
na sekundę wyłoni. Uważam jednak, że „Taurunovem
- Th’Astraktyan Serfdome” skierowany jest tylko i wyłącznie do warmetalowych
masochistów, a „niefani” tego gatunku nie mają po co do tych piosenek
podchodzić. Tyle w temacie, bo po co dłużej drążyć…
-
jesusatan

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz