Ligation
„After
Gods”
Personal Records 2026
Ligation
jest kapelą z Helsinek, gdzie powstała w 2022 roku. Od tamtego czasu wystąpiła
na dwóch splitach, ale teraz pojawia się znowu, aby zaprezentować swój
debiutancki album. Zawiera on pięć nowych kawałków plus trzy z tych
wcześniejszych, mniejszych wydawnictw, co ma kluczowe znaczenie dla obrazu
całości „After Gods”. Te świeże utwory, stanowiące trzon tej płyty, to
eksperymentalnie potraktowany death metal, który tak naprawdę poprzez luźne
zestawienie go z innymi i nie zawsze przystającymi do niego formami, wymyka się
jakiejkolwiek kategoryzacji. Gatunek ten, ci trzej Finowie mieszają tutaj z
elementami znanymi ze sludge, gothic i doom metalu. Do tego dodają sporo
pierwiastków noisu, dark ambientu oraz post-punka, a także odrobinę wtrętów w
stylu gore. Panowie w ogóle nie dbają o płynne połączenie między tymi
gatunkami, co skutkuje eksperymentalną muzą, która momentami przypomina szaloną
improwizację o wysokim stopniu nieprzewidywalności. Poszczególne gatunki
składowe każdej kompozycji pojawiają się nagle. Wyobraźcie sobie, że słuchacie
mrocznego i gęstego death metalu, który nagle zamienia się w uwierający hałas,
aby bez żadnego ostrzeżenia przejść w melodyjne, gotyckie rejony lub
awangardowe, improwizacyjne uderzenia, ni stąd ni zowąd wyciszane za pomocą
syntezatorowych, nastrojowych pasaży. Do wszystkiego dorzućcie trochę
industrialnych rytmów i doomowych, chwilami wręcz funeralnych odjazdów oraz
dźwięków saksofonu. Z całości płynie cała gama emocji i przeróżnej
atmosferyczności, i odznacza się nieokiełznanym charakterem, który zaskakuje
mnogością osobowości. Ligation w tej odsłonie może mocno przypominać Pan.Thy.
Monium, tyle że w bardziej niekonwencjonalnym akcie, który niesie ze sobą
brutalne zestawienie różnych, ekstremalnych i zupełnie nieprzenikających się
brzmień. Owocuje to schizofreniczną muzyką, która fragmentarycznie jest do
przyjęcia, lecz jako całość nie do końca zrozumiała. Nie da się jednak odmówić
„After Gods” brutalności, upiorności i wielowymiarowości, które zrodziła daleko
posunięta wolność twórcza Finów jak i ich wszechstronna wyobraźnia. Płytę
kończą wspomniane trzy numery ze splitów, które wyraźnie odstają od
pozostałych, ponieważ są dużo spójniejsze, gdyż Ligation tworząc je, skupili
się bardziej na mariażu death i doom metalu, który urozmaicili o dźwięki
saksofonu i trochę awangardowych odjazdów. Twórczość tego tercetu w tej
wczesnej wersji leży mi dużo lepiej niż „After Gods”, ale sprawdźcie i
wybierzcie sami.
shub
niggurath

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz