piątek, 16 stycznia 2026

Recenzja Oraculum „Hybris Divina”

 

Oraculum

„Hybris Divina”

Invictus Prod. 2026

Oraculum pochodzą z Chile. Możliwe, iż część z was ich pamięta, bowiem zespół wydał już pod banderą Invictus Productions dwie EP-ki, a było to circa dziesięć lat temu. Na nagraniu debiutanckiego pełniaka trochę zatem chłopakom zeszło, ale wiadomo, że na dobre rzeczy warto czekać. A „Hybris Divina” na pewno się do takiej kategorii zalicza. To czterdzieści minut, z haczykiem, staroszkolnego death metalu. Tym razem bardziej europejskiego, niż typowego dla Ameryki Południowej. Nie rozpływając się zbytnio, można od razu rzucić kilkoma nazwami, choćby Morgoth, Asphyx, Sadistic Intent czy Repugnant. To oczywiście orientacyjne drogowskazy, bowiem gdyby zabawić się w analityka, tych strzałeczek byłoby zdecydowanie więcej. Grunt, że jest to granie zdecydowanie w klimacie lat dziewięćdziesiątych, bez zbędnych udziwnień, czy szukania w death metalu tego, czego zawierać nie powinien. „Hybris Divina” to album oparty na ciężkim riffowaniu. Ciężkim, w tym konkretnym przypadku wcale nie oznacza szybkim, choć Chilijczykom kilka znacznych przyspieszeń też się po drodze trafia. Większość materiału to walce o średnim tempie, często wyhamowujące na zakrętach. Oraculum przypomina machinę bojową, która naciera przed siebie, niszcząc przeszkody bardziej za sprawą masy, niż technicznego kombinowania. Nie brak tutaj masywnych harmonii, będących kwintesencją stylu, ale i melodii. Ta, wpleciona została w całość bardzo nienachalnie, z odpowiednim wyważeniem, tak, by muzyka Oraculum nie straciła na tym ani grama ze swojego ciężaru. Podobnie zresztą jak partie solowe, pojawiające się dokładnie tam, gdzie pojawić się powinny. Całość brzmi wyśmienicie, dzięki czemu odór grobu i palonego prochu unosi się nad tymi nagraniami niczym mgła nad bagnem o poranku. Panowie z Chile doskonale znają klasykę, i doskonale potrafią ją kultywować. Jeśli szukacie w muzyce czegoś nowego, to możecie sobie te piosenki z czystym sumieniem odpuścić. Jeśli w waszych sercach nadal płonie ogień rozpalony trzydzieści pięć lat temu, sięgajcie po nie bez wahania. „Hybris Divina” to kolejna wartościowa czaszka dorzucona do ogromnego kopca o nazwie Staroszkolny Death Metal. Polecam.

- jesusatan




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz