Oraculum
„Hybris
Divina”
Invictus
Prod. 2026
Oraculum pochodzą z Chile. Możliwe, iż część z was
ich pamięta, bowiem zespół wydał już pod banderą Invictus Productions dwie
EP-ki, a było to circa dziesięć lat temu. Na nagraniu debiutanckiego pełniaka
trochę zatem chłopakom zeszło, ale wiadomo, że na dobre rzeczy warto czekać. A
„Hybris Divina” na pewno się do takiej kategorii zalicza. To czterdzieści
minut, z haczykiem, staroszkolnego death metalu. Tym razem bardziej
europejskiego, niż typowego dla Ameryki Południowej. Nie rozpływając się
zbytnio, można od razu rzucić kilkoma nazwami, choćby Morgoth, Asphyx, Sadistic
Intent czy Repugnant. To oczywiście orientacyjne drogowskazy, bowiem gdyby
zabawić się w analityka, tych strzałeczek byłoby zdecydowanie więcej. Grunt, że
jest to granie zdecydowanie w klimacie lat dziewięćdziesiątych, bez zbędnych
udziwnień, czy szukania w death metalu tego, czego zawierać nie powinien. „Hybris
Divina” to album oparty na ciężkim riffowaniu. Ciężkim, w tym konkretnym przypadku
wcale nie oznacza szybkim, choć Chilijczykom kilka znacznych przyspieszeń też
się po drodze trafia. Większość materiału to walce o średnim tempie, często
wyhamowujące na zakrętach. Oraculum przypomina machinę bojową, która naciera
przed siebie, niszcząc przeszkody bardziej za sprawą masy, niż technicznego
kombinowania. Nie brak tutaj masywnych harmonii, będących kwintesencją stylu,
ale i melodii. Ta, wpleciona została w całość bardzo nienachalnie, z
odpowiednim wyważeniem, tak, by muzyka Oraculum nie straciła na tym ani grama
ze swojego ciężaru. Podobnie zresztą jak partie solowe, pojawiające się
dokładnie tam, gdzie pojawić się powinny. Całość brzmi wyśmienicie, dzięki
czemu odór grobu i palonego prochu unosi się nad tymi nagraniami niczym mgła
nad bagnem o poranku. Panowie z Chile doskonale znają klasykę, i doskonale
potrafią ją kultywować. Jeśli szukacie w muzyce czegoś nowego, to możecie sobie
te piosenki z czystym sumieniem odpuścić. Jeśli w waszych sercach nadal płonie
ogień rozpalony trzydzieści pięć lat temu, sięgajcie po nie bez wahania.
„Hybris Divina” to kolejna wartościowa czaszka dorzucona do ogromnego kopca o
nazwie Staroszkolny Death Metal. Polecam.
-
jesusatan

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz