sobota, 17 stycznia 2026

Recenzja Hexerei “Demonic Sublevation (Compendium MMXXIV)”

 

Hexerei

“Demonic Sublevation (Compendium MMXXIV)”

Iron, Blood and Death Corporation 2025

Ależ ja kocham takie wydawnictwa, coś fantastycznego! Hexerei pochodzą z Chile, a „Demonic Sublevation” to faktycznie, jak zaznacza tytuł, kompendium ich dotychczasowej, niekoniecznie długiej, bo trwającej osiem lat, działalności. Czyli demo, EP-kę, materiał ze splitu, i kilka kawałków na żywo. Może to i niewiele jak na niemal dekadę, ale w tym przypadku nie ilość się liczy, a jakość. A ta jest, jak na współcześnie przyjęte standardy, mega chujowa. Nagrania te to ekstremalna opozycja do panujących obecnie trendów, i to pod każdym względem. Brzmienie tych nagrań, bez względu na to, którą sesję weźmiemy pod lupę, to brud, syf, piwniczna pleśń i odór rozkładu. Poezja! Jakie to jest żywe i organiczne, jakie to ma obleśne pierdolnięcie, jakie to jest, kurwa, prawdziwe! Ktokolwiek bawił się w obróbkę tego materiału (a zapewne się nie narobił), doskonale wiedział, jak powinien brzmieć staroszkolny demówkowy death / black metal. Wiedzę na temat tegoż posiedli także Spectre of the Blood Moon i Goat Destruktor, czyli bluźniercy odpowiedzialni za te desekracje. Jest ich tylko dwóch, a rozpierdol sieją taki, jak cały legion szalejących na widok krzyża demonów. I bynajmniej nie znaczy to, że Hexerei cały czas napierdalają na oślep, choć szybkie partie zdecydowanie na tych nagraniach górują. Cały myk polega na tym, że nawet w chwili mocniejszego hamowania, ciężar wylewający się z głośników nadal ma konsystencję, jeśli nie lawy, to przynajmniej bulgoczącej smoły. A ileż w tym wszystkim satanistycznej nienawiści i plucia na wszelkie świętości… Pomyślcie o Sarcofago, Blasphemy, Beherit czy Hellhammer. Te nazwy niezaprzeczalnie miały na Chilijczyków największy wpływ i wypaliły im na otwartym sercu odwrócony krzyż. Kiedy słucham „Demonic Sublevation” to przypominają mi się stare czasy, a kiedy zamknę oczy, to mam wrażenie jakbym leżał na łóżku, po szkole, ze słuchawkami na uszach, i odsłuchiwał z walkmana kolejnej demówki, czy reha, którego właśnie dostarczyła mi moja niezapomniana listonoszka. Czy ja tu muszę coś jeszcze dodawać? Miłośnicy nowoczesnego grania nawet niech się do tego wydawnictwa nie zbliżają. Maniacy pierwotnego, prawdziwego metalu, powinni posiadać je na półce obowiązkowo! Total, kurwa, Satan!

- jesusatan




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz