Gravered
„Classic Cult to Death”
Iron, Blood and Death Corporation 2025
Trochę się uśmiecham pod nosem, bo ten, istniejący już ponad dekadę, chilijski twór tak zainspirował się pewnymi szwedzkimi klasykami, że w nawet we własnej nazwie zespołu zawarł ichnią. No i w zasadzie wszystko wiadomo, więc po co pisać więcej haha! A choćby po to, że tak naprawdę Gravered nie jest klonem Grave, aczkolwiek faktycznie ilość bezpośrednich inspiracji, czy niemal zapożyczeń, jest tutaj słyszalna gołym uchem. Dużą część tego krążka stanowią wolne tempa, z typowymi zrywami do d-beatu, i rytmiczne uderzenia riffami w łeb niczym dziesięciokilowym młotem. Uderzenia silne i precyzyjne, odpowiednio dociążone i okraszone masywnym, tłustym brzmieniem. Wokalnie może fajerwerków tutaj nie ma, zwłaszcza pod względem form ekspresji, bo Rodrigo charczy raczej jednowymiarowo, za to bardzo głęboko, nadając całości jeszcze więcej ciężaru. Nie jestem w stanie policzyć, ależ to razy podczas słuchania „Classic Cult to Death” przyszedł mi do głowy kawałek „…and Here I Die”, ale wcale nie mówię tego jako zarzut, bo pobierać lekcje id mistrzów też trzeba potrafić. A Gravered zdecydowanie dają radę kontynuować ścieżkę raz wyznaczoną przez wspomnianych już Szwedów. No dobrze, szwedzizna szwedzizną, ale na tym albumie znajdziemy także kilka dodatków wykraczających poza sztywne ramy rzeczonego stylu. Choćby harmonie wkraczające miejscami na poletko death / doomowe, jeszcze wolniejsze niż „myśl główna”, i kapkę bardziej melodyjne. Jest też kilka wstawek instrumentalnych czy religijnych, stanowiących pewnego rodzaju interludia pod koniec albumu, co również w pewien sposób odróżnia go od opisanego powyżej pierwowzoru. Dodatkowo wspomnieć należy nietypowy format wydania tego albumu. Digipack A5, ze złotym logo, książeczką i pocztówką, prezentuje się niezwykle okazale. Ja akurat za udziwnieniami nie przepadam, ale dla kolekcjonerów, tego typu wydanie może stanowić cenny element zbiorów. Myślę, że warto się za debiutem Gravered rozejrzeć, bo to naprawdę dobra rzecz.
- jesusatan

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz