piątek, 16 stycznia 2026

Recenzja Orgiastic Pleasures „Orgiastic Pleasures”

 

Orgiastic Pleasures

„Orgiastic Pleasures”

Iron, Blood and Death Corporation 2025

Orgiastic Pleasures jest włoskim zespołem, który istnieje od 2006 roku. Poza kilkoma mniejszymi wydawnictwami ma na koncie dwa albumy. Omawiany został pierwotnie nagrany dwa lata temu i był wtedy wydany tylko w wersji cyfrowej oraz na taśmie przez niemiecki label Dynamite Productions. Obecnie można go nabyć jako CD dzięki meksykańskiej wytwórni Iron, Blood and Death Corporation, co jak mi się wydaje, będzie rzeczą obowiązkową dla maniaków war metalu. Pomijając, sześciominutowy, zamykający ten krążek cover Beherit „Sadomatic Rites”, to dziesięć krótkich, ale treściwych strzałów na korpus, przed którymi nie da się w żaden sposób obronić. Ten typ bluźnierczej napierdalanki Włosi uskuteczniają w bezpośredni i surowy sposób. To frontalny atak przypuszczony za pomocą uwierająco brzmiących gitar, naturalnej perkusji i buczącego basu w towarzystwie różnej maści obrazoburczych wokaliz, które rzecz jasna potraktowano diabelskim pogłosem. Dla wzmocnienia piekielnego klimatu, miejscami użyto także syntezatorów, co dodało również całości rytualnego sznytu. Orgiastic Pleasures komponują w oparciu o tradycyjne w tym temacie wzorce, co owocuje wypadkową Blasphemy, wspomnianego Beherit i powiedzmy Archgoat. Zresztą, niemalże każdą kapelą war metalową można by się posłużyć, opisując Włochów, ponieważ ich utwory to zbiór dzikich blastów, gwałtownych zwolnień, szaleńczych tremolo i schizoidalnych solówek. Wszystko zebrane do kupy, katuje niemiłosiernie i z wielką gwałtownością. Panowie leją smołę, szargając świętość wszelaką i nie pierdoląc się w tańcu, plują trójcy świętej w pysk krwistą flegmą. Materiał ten, to kwintesencja bitewnego okultyzmu, choć może nie do końca tak brutalnego jak u protoplastów gatunku, bo tercet ten oprócz satanistycznej zawieruchy, potrafi również z gracją zesłać sporo mistycznej atmosfery i zahipnotyzować na chwilę niczym Sarcofago, jak w chociażby dziesiątym „Lurking Deep Below”. Płyta dla wielbicieli bestialskiego war metalu, który zawsze pozostawia ślad na duszy, zamieniający się z czasem w niezmazywalne piętno.

shub niggurath




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz